Jeszcze jakiś czas temu wymieniany na równi z Robertem Lewandowskim, Wojciechem Szczęsnym czy Grzegorzem Krychowiakiem jako fundament drużyny. Dziś nadal jej wicekapitan, ale w cieniu innych, o których mówi się więcej. Kamil Glik jednak nadal jest postacią, za którą długo będziemy tęsknić, gdy zakończy reprezentacyjną karierę, a pewnie do tego już bliżej niż dalej.
W swojej karierze grał w reprezentacji z takimi piłkarzami jak Łukasz Szukała, Thiago Cionek czy Michał Pazdan. Dziś jego partnerem nie do podważenia jest Jan Bednarek, a po piętach depcze mu już Sebastian Walukiewicz. Przyszłoroczne mistrzostwa Europy pewnie będą jego ostatnim turniejem mistrzowskim. Trudno wyobrazić sobie Glika na mistrzostwach świata w Katarze, gdy dziś ma 32 lata.
Oczywiście obecnie kariera piłkarzy się wydłuża. Ale jeśli już tak się dzieje, to rzadko dotyczy to gry w reprezentacjach. Większość piłkarzy w zaawansowanym wieku piłkarskim, a za taki mimo wszystko należy uznać 34 lata, nie chce grać w kadrze. Kamil Glik jest takim zawodnikiem, który raczej nie będzie chciał rozkładać się na drobne i będzie wiedział, kiedy powiedzieć dość.
Wcześniej niekochany
Jego kariera w reprezentacji nie jest jednak wcale taka długa. Piłkarz Benevento to nie przypadek Bednarka, Walukiewicza czy Bochniewicza, którzy zaraz po osiągnięciu dwójki z przodu trafili do reprezentacji. Glik swoją poważną szansę dostał dopiero w wieku 25 lat za kadencji Waldemara Fornalika.
Franciszek Smuda wolał na mistrzostwach Europy grać Damienem Perquisem i Marcinem Wasilewskim. I mimo że wariant ten sprawdzał się tak sobie, to chyba tylko tragiczny występ całego zespołu tuszuje tamto zestawienie stoperów.
Poważna kariera Glika w reprezentacji zaczęła się od słynnego meczu z Anglikami na „Basenie Narodowym”. Gdyby zapytać kibiców „Biało-czerwonych” o najbardziej pamiętny moment w kadrze Glika, większość z nich wskazałaby pewnie tego fantastycznego gola po rzucie rożnym, dającego remis z wyspiarzami.
https://twitter.com/BKalendarza/status/1317212470440808449
To też najbardziej charakterystyczny element reprezentacyjnej kariery stopera. Jego gole głową wielokrotnie miały kolosalne znaczenie dla przebiegu spotkania. Łącznie w 77 meczach uzbierał sześć trafień. Jak na stopera to wynik całkiem niezły.











