W cieniu sobotnich spotkań w topowych europejskich ligach działy się bardzo ciekawe transfery. Manuel Pellegrini znalazł nową pracę, a przy tej okazji udowodnił, że Chińczycy wcale nie zamierzają poprzestać ściągania gwiazd światowego futbolu. Ponadto Southampton przedłuża umowę z bohaterem Euro 2016, natomiast Piotrowi Zielińskiemu przybył konkurent do wyjściowego składu. To tak ze świata, a u nas? Cracovia bije swój transferowy rekord. Bardzo ciekawy dzień, drodzy państwo.
Kto: Manuel Pellegrini
Skąd: bezrobocie
Dokąd: Hebei China Fortune
Status: oficjalnie
Manuel Pellegrini długo nie poszukiwał nowego pracodawcy. Chilijczyk, który prowadził ostatnio Manchester City, został nowym szkoleniowcem Hebei China Fortune. To bardzo wyraźny sygnał, że panoszenie się chińskich klubów w Europie wcale nie dobiega końca. Pellegrini prowadził w karierze wielkie marki, takie jak choćby Real czy wspomniany Manchester. Teraz ma za zadanie włączyć się do walki o mistrzostwo kraju. W zadaniu tym mają mu pomóc gwiazdy – Gervinho, Lavezzi czy M’Bia.
W tej chwili Hebei China Fortune zajmuje 5. miejsce w lidze ze stratą aż 15 punktów do lidera Guangzhou Evergrande. Jeszcze kilka lat temu gwiazdą dla Chińczyków był Miroslav Radović, którego kupiono z Legii, ale te czasy minęły. Azjatyccy bogacze celują teraz w zawodników i trenerów ze ścisłej europejskiej czołówki.
Kto: Krzysztof Piątek
Skąd: Zagłębie Lubin
Dokąd: KS Cracovia
Status: niemal oficjalnie
Zagłębie zaakceptowało ofertę wykupu Krzysztofa Piątka i młody napastnik przeniesie się do Krakowa. 21-latek podpisze kontrakt na cztery lata i będzie już dziesiątym letnim nabytkiem klubu spod Wawelu. Ceny za wychowanka Dziewiątki Dzierżoniów nie ujawniono, ale przy Kałuży mówi się, że będzie to klubowy rekord. Cracovia mogła sobie na taki wydatek pozwolić, ponieważ zainkasowała ona spore pieniądze ze sprzedaży Bartosza Kapustki.
W przenosinach utalentowanego snajpera nie ma w zasadzie nic dziwnego, gdyż już od dłuższego czasu mówiło się, że Lubin jest dla Piątka za mały, a sam zawodnik miał ochotę zmienić otoczenie, co zresztą powtarzał. Natomiast dla Zagłębia był to jeden z ostatnich momentów, by na zawodniku zarobić, ponieważ jego kontrakt wygasał w przyszłym roku.










