W Legii Warszawa od dawna mają nosa do „produkcji” świetnych bramkarzy. Artur Boruc, Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański czy ostatnio Radosław Majecki – to wszystko produkty akademii warszawskiego klubu, które wyjechały za granicę i zrobiły bądź robią tam karierę. Teraz ma szansę dołączyć do nich Kacper Tobiasz, który swoimi występami w bramce „Wojskowych” robi furorę.
Przed sezonem Kosta Runjaic miał dylemat, na kogo postawić w bramce Legii, mając do dyspozycji trzech, wydawałoby się, równorzędnych zawodników – Cezarego Misztę, Dominika Hładuna i właśnie Kacpra Tobiasza. Niemiec postawił na wracającego z wypożyczenia do Stomilu Olsztyn Tobiasza i właśnie teraz wydaje się, że nie mógł postąpić lepiej.
Wielki mecz w Poznaniu
19-latek został ogłoszony niekwestionowanym MVP meczu Legia – Lech. Gdyby nie on, bezzębna w ataku Legia prawdopodobnie wyjeżdżałaby z Poznania bez punktów. Najistotniejsza była prawdopodobnie interwencja z 6. minuty, gdy Tobiasz wygrał pojedynek sam na sam z Joao Amaralem, interweniując efektownym „pajacykiem”, nie pozwalając Lechowi na szybkie objęcie prowadzenia. Później jeszcze bronił groźne strzały Karlstroma, Ishaka czy Kvekveskiriego.
Przyjrzyjmy się statystykom: pięć interwencji, w tym trzy po strzałach z obszaru własnego pola karnego. Lech oddał na bramkę Legii 11 strzałów, w tym pięć celnych. Wszystkie strzały w światło bramki strzeżonej przez Kacpra Tobiasza zostały wyłapane. Czuć było, że daje on tę pewność z tyłu, że jest tą ostatnią instancją, na której można polegać. Frustrację poznaniaków doskonale zilustrowały obrazki w końcówce meczu. Na murawę w stronę golkipera gości wówczas poleciały szklane i plastikowe butelki.
Po meczu bohater spotkania powiedział: –bLubię, gdy na trybunach jest gorąco. Cieszę się, że potrafię sobie z tym poradzić. Dobrze, że jako drużyna daliśmy radę, mimo kilku przeciwności losu i tej czerwonej kartki Artura. Tak naprawdę wywozimy stąd bardzo cenny punkt, bo Lech jest bardzo dobrze zorganizowany.
Potwierdzenie dyspozycji
Spotkanie w Poznaniu nie było rzecz jasna odosobnionym przypadkiem. Kacper Tobiasz od samego początku sezonu pokazuje, że warto było na niego postawić. Jak dotąd zachował pięć czystych kont w 11 meczach. Wpuścił wprawdzie aż 13 goli – trzeba jednak pamiętać, że aż cztery z nich zapakowali mu gracze Rakowa Częstochowa, a wtedy przecież cała drużyna zaprezentowała się fatalnie.











