Potężne straty odnoszone przez brytyjską gospodarkę podczas trwania pandemii musiały spowodować, że krytyce w końcu zostaną poddani piłkarze. Osoby uprzywilejowane, zarabiające rocznie często po kilka milionów funtów. Kosmiczne pieniądze, których zaczyna brakować na całym świecie na walkę z pandemią. Wbrew powszechnym opiniom zdają sobie jednak z tego sprawę zawodnicy. A na pewno Jordan Henderson, który zmobilizował pozostałych kapitanów klubów Premier League do założenia specjalnego funduszu.Kwestia obniżenia pensji graczy na czas pandemii zelektryzowała w ostatnich dniach sportowe media. Tym bardziej że zdania na temat mniejszych zarobków wśród zawodników są podzielone. Jedni przez obcięcie płac chcą ratować chwiejące się budżety klubów. Z kolei inni ani myślą zgadzać się na niższe niż zapisane w kontrakcie pobory. To spory problem szczególnie dla mniej zamożnych klubów. Zyski z dni meczowych po wstrzymaniu rozgrywek nie istnieją. Ponadto sponsorzy często spóźniają się obecnie z przelewami ustalonych wcześniej kwot na klubowe konta.
Pandemia odciska piętno na wszystkich. Mniejsze lub większe, choć zdecydowanie łatwiej mają bogatsze kluby. Choć wydaje się mało prawdopodobne, by pandemia mocniej zachwiała budżetami przedstawicieli Premier League, to bez strat się nie obejdzie. W porównaniu do innych lig jednak niewielkich. Nikt raczej nie zbankrutuje, a pensje zawodników są i nadal będą wypłacane na czas. Nawet mimo faktu, że czasem sięgają astronomicznych kwot. To przyciągnęło uwagę brytyjskiego rządu. Musiało, bo podczas gdy koszty finansowe walki z pandemią błyskawicznie rosną, gracze nadal inkasują czasem nawet po kilkaset tysięcy funtów tygodniowo.
Jordan Henderson – cichy inicjator
Zanim brytyjski minister zdrowia, Matt Hancock, wezwał zawodników angielskiej ekstraklasy do obniżenia pensji i przekazania środków na walkę z pandemią, kapitan Liverpoolu już podejmował odpowiednie kroki. Jordan Henderson w ciągu minionego tygodnia dzwonił do pozostałych graczy z Premier League wyprowadzających zespoły z tunelu w celu organizacji specjalnego funduszu. Zebrane środki miałyby pomóc National Health Service skutecznie działać w dobie pandemii. Tym bardziej że mowa o niebagatelnej kwocie liczonej w milionach funtów.
Według nieoficjalnych źródeł wstępna odpowiedź kapitanów pozostałych klubów angielskiej ekstraklasy jest jak najbardziej pozytywna. Do tego stopnia, że grupa zawodników miała nawet rozpocząć wstępne rozmowy z bankami. Co interesujące, w cień postanowił się odsunąć sam inicjator szczytnej idei. Jordan Henderson nie zamierza przypisywać sobie zasług. Według niektórych doniesień z powodu faktu, że pomysł trafił do brytyjskich mediów. Cała inicjatywa pierwotnie miała odbyć się bez zainteresowania przedstawicieli prasy. Rozgłosu nie chciał kapitan Liverpoolu. Akcja charytatywna zawodników miała wesprzeć służby medyczne, a nie zaprocentować ociepleniem wizerunku czy innymi korzyściami.











