Lech Poznań uzyskał awans z fazy grupowej Ligi Konferencji, zajmując drugie miejsce. To duży sukces „Kolejorza”, a jednym z jego twórców jest bez wątpienia John van den Brom. Czas wydaje się sprzymierzeńcem holenderskiego trenera, ponieważ wraz z jego upływem gra drużyny wygląda coraz lepiej.
Poprzedni sezon był dla Lecha Poznań bardzo udany. Obchody stulecia istnienia klubu uświetnione zostały zdobyciem mistrzostwa Polski. Niestety radość w stolicy Wielkopolski nie trwała długo. Przerwała ją informacja o odejściu ze stanowiska trenera Macieja Skorży, który swoją decyzję tłumaczył trudną sytuacją rodzinną. Miesiąc przed pierwszym meczem w eliminacjach do Ligi Mistrzów zarząd klubu musiał znaleźć nowego szkoleniowca.
CV na miarę Europy
Znalezienie odpowiedniego trenera w tak krótkim czasie i okolicznościach, które mogły być zaskoczeniem, nie jest łatwe. 19 czerwca Lech ogłosił, że nowym szkoleniowcem zespołu będzie John van den Brom. Rzut oka na jego dotychczaoswe CV dawał nadzieję na to, że warto było na taką informację trochę poczekać. Łącznie 262 mecze w lidze holenderskiej i 114 w belgijskiej to dorobek, który w polskich warunkach robi spore wrażenie. Prowadzenie takich zespołów jak Anderlecht, Genk, Utrecht oraz Alkmaar również stanowiło niezłe referencje.
Początki Holendra nie były łatwe. Objął drużynę w bardzo trudnym momencie. Kilkanaście dni wcześniej piłkarze pożegnali Skorżę, który doprowadził ich do mistrzowskiego tytułu, a już za nieco ponad dwa tygodnie czekał ich mecz w europejskich pucharach. Los nie był dla mistrza Polski łaskawy także w losowaniu eliminacji Ligi Mistrzów. Karabach Agdam był najbardziej wymagającym rywalem, jaki na tym etapie mógł stanąć na drodze poznaniaków.
Pierwszy test nowego trenera wypadł solidnie. Lech pokonał mistrza Azerbejdżanu 1:0 po golu Mikaela Ishaka. Zespół zaprezentował się dobrze zwłaszcza w defensywie, a jego grę cechowała konsekwencja i determinacja. John van den Brom postawił z jednym wyjątkiem na skład z poprzedniego sezonu. Tym wyjątkiem był Artur Rudko i to właśnie on przyczynił się do tego, że Holender początku swojej pracy nie zaliczy do udanych.
Kontrowersyjne wybory i stawianie na młodzież
Każdy szkoleniowiec ma swoją wizję prowadzenia zespołu i jest odpowiedzialny za ludzi, na których stawia. Kamyczkiem do ogródka van den Broma jest z pewnością wybieranie Artura Rudki. Trudno mieć pretensje o to, że wystawił Ukraińca w rewanżu z Karabachem, ponieważ w pierwszym meczu bramkarz zaprezentował się solidnie i nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. Postawienie na niego w pucharowej rywalizacji ze Śląskiem Wrocław to już jednak inna historia. Lech między innymi dzięki słabej grze tego zawodnika stracił szansę na trofeum, które gwarantuje udział w europejskich pucharach.











