Hapoel Tel-Awiw to dla wielu Polaków anonimowy klub. Nie dla Remigiusza Jezierskiego, który przez kilka lat biegał po izraelskich boiskach.
Przypomnijmy, że Hapoel to jeden z rywali Legii Warszawa w fazie grupowej Ligi Europejskiej.

– Hapoel od wielu lat bije się o najwyższe miejsca w lidze. Zespół z Tel-Awiwu w ostatnich latach regularnie grywał w fazie grupowej Ligi Europejskiej oraz Ligi Mistrzów. Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu szeregi rywala Legii opuścili najlepsi zawodnicy, którzy trafili do Salzburga, Kaiserslautern oraz Palermo. Nie sądzę, aby ich brak okazał się olbrzymim osłabieniem dla Hapoelu. Wicemistrz Izraela posiada dobre zaplecze, a przed rundą jesienną pościągał wyróżniających się zawodników z lokalnego podwórka. „Czerwone Demony” występują na ładnym stadionie, prezentują finezyjny i techniczny futbol, a publiczność zasiadająca na trybunach Bloomfield Stadium zawsze reaguje bardzo żywiołowo – opowiadał Remigiusz Jezierski.
– Izraelczycy prezentują typowo południową filozofię gry, która opiera się na ofensywie. Kibice wymagają od Hapoelu widowiskowości, nawet kosztem postawy w obronie. Blok defensywny tworzą silni zawodnicy, którzy dobrze czują się w pojedynkach z napastnikami. Niektórzy z nich są wiekowi i mają problemy z upilnowaniem szybkich piłkarzy drużyny przeciwnej – dodał.
To na pewno rywal w zasięgu Legii, co nie znaczy, że warszawian czeka spacerek. Trzymajmy kciuki.











