Po transferze do Toronto FC wydawało się, że Jermain Defoe definitywnie rozstał się z wielkim futbolem. Zaledwie rok później powrócił jednak do Premier League, by ponownie zadziwiać. Niedawny nieudany pobyt w Bournemouth paradoksalnie otworzył Anglikowi szansę na największy sukces w karierze. Wraz z Rangersami z Glasgow walczy obecnie o tytuł mistrza Szkocji, przeżywając na Ibrox Stadium drugie piłkarskie życie.
Od początku sezonu 2013/2014 Jermain Defoe w zespole Tottenhamu Hotspur pełnił zaledwie rolę rezerwowego. Filigranowy napastnik szansę gry od pierwszych minut dostawał zaledwie w rozgrywkach Ligi Europy. Szkoleniowiec „Spurs”, Andre Villas-Boas bardziej od Anglika cenił Roberto Soldado. Zwolnienie Portugalczyka w połowie kampanii niewiele zmieniło w sytuacji zawodnika. Nowy menedżer Tottenhamu Hotspur, Tim Sherwood jeszcze rzadziej korzystał z usług Jermaina Defoe. Stało się jasne, że na White Hart Lane szanse na regularną grę reprezentanta „Sons of Albion” są minimalne. W mediach nie brakowało spekulacji dotyczących przyszłości zawodnika. Wymieniano wiele zainteresowanych klubów, a ostateczny wybór gracza mocno zaskoczył. Transfer 31-latka do grającego w Major League Soccer Toronto FC wydawał się swego rodzaju definitywnym pożegnaniem z wielkim futbolem oraz Premier League.

– Każdy wie, ile ten klub (Tottenham Hotspur) dla mnie znaczy. (…) Spędziłem tutaj fantastyczny okres, a kibice zawsze byli dla mnie niesamowici. Jestem wdzięczny za okazję zarówno dla mnie jak i mojej rodziny, by doświadczyć życia za granicą i gry w MLS z kontraktem, który wygaśnie, gdy skończę 35 lat. Nie mam wątpliwości, że wrócę tutaj jako kibic (Tottenhamu Hotspur) wspierający zespół w nadchodzących latach – mówił po ogłoszeniu transferu w rozmowie z klubową stroną internetową „Spurs”, Jermain Defoe.
W Kanadzie tylko na chwilę
Przygoda Anglika w MLS trwała jednak zaledwie niecały rok. Początki zawodnika za oceanem były bardzo obiecujące. Jermain Defoe trafiał z wielką regularnością. To jednak w oczach selekcjonera „Sons of Albion”, Roya Hodgsona było za mało by wysłać napastnikowi powołanie na brazylijski mundial. Z racji natężenia spotkań Anglik doznał następnie kontuzji, która wykluczyła możliwość regularnej gry zawodnika dla kanadyjskiego klubu.
– Będąc szczerym, przez pierwszy miesiąc, pierwsze dziesięć lub jedenaście meczów było dobrze. To całkiem proste – doznałem kontuzji. W tamtym czasie nie wiedziałem na czym polega problem. Zaczęło mi brakować (regularnej) gry, ponieważ jeździłem tam i z powrotem do Londynu, aby dowiedzieć się, na czym polega problem. Menedżer Ryan (Nelsen)(jeszcze jako zawodnik)(z powodu kontuzji) – wspominał o przyczynach niepowodzenia w MLS w rozmowie z portalem sportsnet.ca Jermain Defoe.












