Za nami 33 kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wszyscy czekali na starcie Legii z Wisłą, ale spotkanie okazało się rzezią. Inne mecze jednak nie zawiodły i mogliśmy dzięki temu wybrać graczy, którzy według nas podczas tej serii gier byli najlepsi i zasłużyli na odznaczenie. Oto nasze zestawienie.
Bramkarz:
Mateusz Bąk (Lechia Gdańsk) – dziesiąty raz w tym sezonie zachował czyste konto. Po latach siedzenia na ławce w końcu wskoczył do pierwszego składu i spisuje się wyśmienicie. Zniwelował praktycznie zagrożenie ze strony szczecińskiej armaty, Marcina Robaka, z łatwością broniąc jego strzały.
Obrońcy:

Paulus Ajauuri (Lech Poznań) – od początku swojego pobytu w Polsce nie miał zbyt dobrej pozycji w zespole. Wskoczył do składu na Górnik, zastępując kapitana, Huberta Wołąkiewicza. I spisywał się jeszcze lepiej. Był praktycznie nie do przejścia. Czyżby na stałe wskoczył do pierwszej jedenastki?
Dossa Junior (Legia Warszawa) – w końcu strzelił swoją pierwszą bramkę w Polsce. Świetnie przytrzymał defensywę całego zespołu. W tej rundzie gra na takim poziomie, jakiego oczekiwali włodarze Legii, sprowadzając go z Cypru, ale najważniejsze, że zachowuje stabilność. Swoją dobrą dyspozycję udokumentował pięknym szczupakiem przeciwko Wiśle.
Filip Modelski (Jagiellonia Białystok) – na to czekali w Białymstoku. Od dawna uważany za spory talent nie potrafił jednak się wstrzelić w grę i lądował na ławce. Przeciwko Zagłębiu zagrał jednak świetnie, całkowicie panując na prawej stronie, dodatkowo w końcówce zablokował strzał Abwo. Gdyby nie on, piłka z pewnością znalazłaby się w siatce.
Pomocnicy:
Gergo Lovrencics (Lech Poznań) – naszym zdaniem piłkarz kolejki. Gra z reguły w kratkę, mieszając mecze genialne z bezbarwnymi, ale przeciwko Górnikowi zagrał świetnie, zdobywając w pojedynkę komplet punktów. Strzelił dwie bramki, z czego jedna piękniejsza od drugiej. Najpierw ładny strzał z dystansu, a drugi gol to prawdziwy majstersztyk. Łatwo przełożył sobie rywala i z kilkunastu metrów kapitalnie podwyższył uderzeniem „z fałsza”.
Maciej Makuszewski (Lechia Gdańsk) – po kilku słabszych meczach, gracze znad morza wydają się wracać do dobrej dyspozycji. Po nieudanej przygodzie w Rosji, gdzie praktycznie nie grał, wrócił do Polski w pięknym stylu. Przeciwko Pogoni najpierw strzelił bramkę, a później zaliczył asystę przy golu Sadajewa. Swoją dyspozycją pokazuje, że dla władz Lechii zadaniem numer jeden na lato powinno być wykupienie go z Tereka Grozny.












