Co kolejkę próbujemy zestawić dla Was jedenastkę piłkarzy, którzy w danej serii gier zasłużyli na szczególne wyróżnienie. Tego stałego elementu nie mogło zabraknąć w naszym menu również i w tym tygodniu. Chcecie poznać nazwiska zawodników, którzy stanowią jedenastkę kolejki? Zapraszam do lektury.
W minionej kolejce eksperci oraz kibice ostrzyli sobie zęby z myślą o derbach stolicy. Niestety, zabrakło w nich oczekiwanych emocji oraz tego, co w futbolu najważniejsze, a więc bramek. Niespodziewanie dobre widowisko mogliśmy oglądać za to w Bełchatowie, gdzie walcząca do końca Wisła zdołała odrobić stratę i zremisowała z miejscowymi 2:2. Zresztą w tej kolejce mieliśmy kilka zaskakujących zwrotów akcji. Bohaterowie tych wydarzeń znaleźli miejsce w naszym zestawieniu. A oto pełna jedenastka:
BRAMKARZ:

Sebastian Przyrowski – Polonia nie była faworytem derbów. Mimo to „Czarne Koszule” zdołały zdobyć punkt przy Łazienkowskiej. Zawdzięczają to m.in. dobrej postawie Przyrowskiego, który kilka razy popisywał się naprawdę doskonałymi interwencjami. Imponował przede wszystkim pewnością siebie, a więc umiejętnością, z którą do tej pory miewał problemy. Wprowadzał spokój w szeregi defensywne, dzięki czemu zdecydowaliśmy się wyróżnić właśnie tego bramkarza.
OBROŃCY:
Costa Nhamoinesu – Zagłębie powoli wychodzi z dołka. W ostatnim spotkaniu zdołało pokonać nieźle spisujący się Widzew. Spory w tym udział Costy, który grał bardzo pewnie w obronie. Nie popełnił praktycznie żadnego poważnego błędu, a w dodatku, w samej końcówce zdobył bramkę dającą „Miedziowym” jakże ważne trzy punkty.
Tadeusz Socha – defensor Śląska rozegrał kapitalne spotkanie przeciwko Cracovii. Wprawdzie rywal nie był zbyt wymagający, ale mimo to Socha błyszczał nie tylko w defensywie, ale i w ataku. Zaliczył asystę przy bramce Mili. Czego więcej oczekiwać?
Pavol Stano – rewelacja rozgrywek została zatrzymana w Gdańsku. Mimo remisu z Lechią „Złocisto-krwiści” mogą być jednak zadowoleni. Po raz kolejny zagrali na zero z tyłu, w czym spora zasługa Pavola Stano.
Michał Łabędzki – pod wodzą Piotra Świerczewskiego ŁKS wreszcie zaczął gromadzić jakiekolwiek punkty. Mecz z Górnikiem do zachwycających nie należał, ale jednak łodzianie zdołali wywieźć jedno oczko z trudnego terenu. Łabędzki może nie miał wielu okazji do wykazania się umiejętnościami, ale kilka razy wyłuskał piłkę, powstrzymując lub przerywając atak rywala. Nie popełnił większego błędu, więc chwała mu za to.












