Jedenastka 21. kolejki La Liga


31 stycznia 2012 Jedenastka 21. kolejki La Liga

Bez Barcelony, z jednym jedynym Oezilem z Realu Madryt – piękna ta jedenastka. Graczem kolejki wybraliśmy oczywiście Fernando Llorente, strzelca hattricka w meczu z Rayo. Bask po kontuzji wrócił mocny jak nigdy, zasługuje więc na wyróżnienie.


Udostępnij na Udostępnij na

Kiko Casilla – Kolejny wielki mecz golkipera Espanyolu. Kolejne czyste konto i kolejna litania pochwał. Cristian Alvarez jest ciągle kontuzjowany, ale po powrocie może mieć problem. Co prawda jest uwielbianym przez kibiców kapitanem, ale jakoś nie przypominamy sobie, by Katalończyk rozgrywał takie mecze jak ostatnio Kiko.

Andoni Iraola
Andoni Iraola (fot. athletic-club.com)

Andoni Iraola – Znakomity mecz Baska. Aż dziw bierze, że nie udało mu się zapisać na swoim koncie żadnej asysty. Ale w końcu to nie jego wina, że koledzy marnowali dogodne okazje. Prawy obrońca Athleticu znakomicie włączał się do akcji ofensywnych, a jego wrzutki były zdecydowanie ozdobą spotkania z Rayo.

Gonzalo Rodriguez – Doświadczony stoper do ostatnich minut trzymał w ryzach obronę Villarrealu i nie pozwolił przedrzeć się Barcelonie. Jeśli mielibyśmy wybrać bohatera rozgrywanego na El Madrigal meczu, to Gonzalo byłby najpoważniejszym kandydatem. Niektórzy mówią, że defensor powinien dostać czerwoną kartkę za wytarganie Tello. Naszym zdaniem nie powinien, bo Katalończyk nie wychodził przecież na czystą pozycję. Poza tym pewnie sam skrzydłowy w głębi serca jest wdzięczny Rodriguezowi za taką lekcję. Primera Division to nie zabawa, trzeba być gotowym na wszystko.

Alejandro Arribas – Do tej kolejki Rayo było jedyną ekipą w La Liga, której obrońcy nie trafiali do siatki rywala. Arribas pokonał Gorkę, strzelając bramkę na 2:2 i wlewając nadzieję w serca kibiców z Vallecas. Ostatecznie skończyło się na porażce, ale Alejandro może być z siebie dumny, bo chyba jako jedyny z bloku obronnego Rayo niczego nie zawalił.

Jeremy Toulalan – Francuz ma w sobie taki przedziwny spokój. Może to te siwe włosy sprawiają, że praktycznie zawsze potrafi on zapanować nad tym, co dzieje się w środku pola. W meczu z Sevillą walczył z Gary Medelem, ale była to nierówna walka. To tak, jakby uczniak starał się pokonać w dyskusji profesora. Jeremy był spokojny, dostojny i pewny. Medel – jak to Medel – skupiał się na wywoływaniu burd i możliwie ostrym faulowaniu rywali.

Mikel Aranburu – Niemłody już Bask zdobył bramkę w meczu Realu Sociedad ze Sportingiem Gijon, a przez resztę spotkania robił to, co robi co tydzień. Wykonywał ogromną pracę gdzieś na granicy obrony i pomocy. Xabi Alonso uważa Aranburu za jednego z najlepszych hiszpańskich ligowców. Może rudobrody nieco przesadza, ale Mikela doceniać trzeba i koniec.

Adrian Gonzalez – Karierę tego piłkarza śledzimy, bo jesteśmy ciekawi, jak ktoś obarczony takim piętnem radzi sobie w futbolu. Adrian to syn Michela, legendy hiszpańskiej piłki. Ojciec był genialnym skrzydłowym, więc Adriana od początku też wystawiano na skrzydle. Chłopak bardzo tam cierpiał, grał beznadziejnie. Odżył dopiero niedawno. Okazało się, że ma w sobie duszę pivota. Defensywna pomoc to jego królestwo. W meczu z Valencią nie dość, że trafił do siatki, to jeszcze grał znakomicie. Brawo.

Mesut Oezil – Niemiec z impetem wrócił do formy. Znów był najlepszy na boisku, znów rządził, znów decydował o przebiegu spotkania. Mecz z Saragossą uczcił golem i asystą. Strach pomyśleć, co będzie, gdy do zdrowia wróci Angel Di Maria.

Aritz Aduriz – Wobec delikatnej strzeleckiej zadyszki Roberto Soldado odpowiedzialność za zdobywanie bramek wziął na siebie Bask. Wychodzi mu to całkiem nieźle. Dublet w meczu z Racingiem jest najlepszym na to dowodem. Jeśli były snajper Mallorki utrzyma taką formę, to włodarze „Los Ches” już niedługo staną przed wyborem: pewność i stabilność Aduriza czy rozwój talentu Paco Alcacera.

Dani Guiza – Były reprezentant Hiszpanii zdobył bramkę w meczu z Levante, ale nie to było najważniejsze. Najważniejsze było ogólne wrażenie, jakie po sobie zostawił. Hiszpańskie media rozpływają się w zachwytach nad grą napastnika, wieszcząc rychłe odbudowanie formy i wpadające seriami bramki. Byłoby miło, gdyby okazało się to prawdą.

Fernando Llorente – Gracz kolejki. Trzy gole. Pierwszy ligowy hattrick w karierze reprezentanta Hiszpanii połączony z grą, która sprawa, że Fernando staje się głównym kandydatem do zastąpienia Davida Villi w pierwszym składzie „La Seleccion”. Bask gra po prostu znakomicie. Nie można się do niczego przyczepić. Wszystko robi doskonale.

Komentarze
E123 (gość) - 14 lat temu

Llorente był najlepszy w tej kolejce ;)

Najnowsze