Jan Woś zdążył już zadebiutować jako szkoleniowiec „Niebieskich”. Ruch zremisował z Radomiakiem i dopisał cenny punkt. Kibice liczą, że to początek długiej drogi, której zwieńczeniem ma być utrzymanie w PKO Ekstraklasie. My zastanawiamy się, kim jest 49-latek. Jak wyglądała jego droga do Chorzowa? Jaką filozofię wyznaje na boisku?
Piłka jest dla niego wszystkim. W młodości dojeżdżał siedem kilometrów rowerem, by wziąć udział w treningu Czantorii Nierodzim. O poświęcenie na ławce trenerskiej Ruchu zatem martwić się nie trzeba.
– Moim trenerem w okresie gry w juniorach Odry był Jan Adamczyk, który później pracował też jako asystent Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika. On zawsze powtarzał zawodnikowi: „mecz może ci nie wyjść, ale musisz zejść z boiska ze świadomością, że dałeś z siebie wszystko”. To jest także moja filozofia piłki nożnej. Przekazuję ją moim podopiecznym i mam nadzieję, że tak jak Marcin Brosz, który też zaczynał od zbierania doświadczenia w niższych ligach, przebiję się z nią i dzięki niej do ekstraklasy – mówił Jan Woś w rozmowie z Jerzym Dusikiem dla Łączy nas piłka w 2018 roku.
Czas trudnych decyzji w Chorzowie
Ruch Chorzów w ostatnich tygodniach przeżywa niełatwy czas. I to kilka miesięcy po wywalczeniu awansu do ekstraklasy. Przy Cichej do niedawna nie byli przyzwyczajeni do kiepskich wyników. Na niższych poziomach rozgrywkowych „Niebiescy” notowali serie zwycięstw i byli w stanie stawić czoła każdemu.
PKO Ekstraklasa zweryfikowała jednak potencjał kadrowy ekipy z Górnego Śląska. Zmiany były konieczne. Pytanie tylko, jakie? My byliśmy przeciwni zwalnianiu autora dwóch awansów z rzędu, Jarosława Skrobacza. Zasługi przestały mieć jednak znaczenie. Mówiło się, że atmosfera w Ruchu nie należy do najlepszych.
Ruch szoruje po dnie. Jarosław Skrobacz ofiarą własnego sukcesu?
I mimo wcześniejszych zapewnień, prezes Seweryn Siemianowski wziął sprawy w swoje ręce. – Wiele z trenerem Jarosławem Skrobaczem przeżyliśmy, zżyliśmy się, a trzeba było podjąć wspólną, bardzo trudną i niepopularną decyzję – mówił zwierzchnik w rozmowie ze „Sportem”.
Kogo wybrał na jego miejsce? To decyzja jeszcze bardziej niepopularna, bo dotychczasowego asystenta Skrobacza, Jana Wosia. Ma on zerowe doświadczenie w roli pierwszego trenera na szczeblu wyższym, niż trzeci. Ruch ten był więc krytykowany ze wszystkich możliwych stron. Prezes Siemianowski upierał się jednak, że Jan Woś przekonał go swoim pomysłem na drużynę. Co możemy jeszcze powiedzieć o nowym szkoleniowcu?
Jan Woś – solidny ligowiec i legenda Odry
Mówisz Jan Woś, myślisz Odra Wodzisław. To właśnie w niej większość kariery piłkarskiej spędził nowy szkoleniowiec „Niebieskich”. Tam też stawiał swoje pierwsze kroki w dorosłym futbolu. W sezonie 1995/96 Odra z Janem Wosiem w składzie wywalczyła awans do ekstraklasy, gdzie pomocnik później zadebiutował. Jego pierwsza przygoda w śląskim klubie trwała 9 lat, licząc tylko zespół seniorów. Wystąpił w nim ponad 200 razy, strzelając 21 goli.











