James Tarkowski kilka lat temu był łączony z najpoważniejszymi zespołami w Premier League. Latem tego roku o jego kontrakt starały się Leicester i West Ham. Pierwsza z tych drużyn mierzy wysoko, ale nie dała rady utrzymać Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Natomiast West Ham United z Davidem Moyesem to drużyna przeciętna. Jak więc doszło do tego, że nadal dobry obrońca Burnley stał się obecnie celem drużyn środka tabeli, a nie tych walczących o trofea?
Tarkowski do Burnley dołączył w lutym 2016 roku. Wówczas klub z Turf Moore bił się o powrót do Premier League, co mu się udało. Bohater naszego artykułu nie był wtedy ważnym zawodnikiem, rozegrał niespełna 240 minut w koszulce Burnley. To był jego początek i nic wtedy nie zwiastowało, by miał dostać powołanie do kadry czy chociaż stać się jednym z najlepszych obrońców na wyspach.
Wzlot
Geneza tego, co stało się z Tarkowskim, zaczyna się w sezonie 2016/2017. To pierwsze rozgrywki, kiedy Anglik zaczął pojawiać się w składzie drużyny Seana Dyche’a. Tamten sezon był jednak dla drużyny pierwszym po awansie do Premier League i liczyło się utrzymanie, a nie wprowadzanie do drużyny nowych zawodników. W zespole „The Clarets” Tarkowski nie potrafił zdobyć miejsca w pierwszym składzie. Przegrywał rywalizację z solidnym i doświadczonym Benem Mee i będącym wówczas w wyśmienitej formie Michaelem Keane’em. Na stałe do pierwszego składu Tarkowski trafił na cztery spotkania przed końcem sezonu, w meczu przeciw Crystal Palace.
Od tamtej pory stał się podstawowym zawodnikiem swojej drużyny, w czym pomógł transfer Keane’a do Evertonu. Z Tarkowskim w składzie Everton zaczął notować bardzo dobre wyniki. Trzy kolejne sezony to bardzo dobry poziom jak na średniaka Premier League. Jedyne, co przeszkodziło drużynie Seana Dyche’a, to Liga Europy. Eliminacje do tych europejskich rozgrywek rozstroiły drużynę z Turf Moor i zakończyła ona sezon 2018/2019 na 15. miejscu.
Bez względu na grę swojego zespołu w okresie 2017-2019, a nawet do końcówki poprzedniego sezonu James Tarkowski notował bardzo dobre występy. W tym okresie, latem 2019 roku, zawodnik Burnley był łączony z drużynami górnej części tabeli, ale ostatecznie drużyny nie zmienił. Sezon 2019/2020 był w jego wykonaniu bardzo solidny, nie opuścił żadnego meczu Premier League, zanotował dwa gole i dwie asysty. Jednak jego historia, choć grał bardzo dobrze, był wartościowym zawodnikiem, pokazała, że na salony to po prostu za mało.











