Kończące się zgrupowanie reprezentacji Polski jak zawsze ma kilku bohaterów oraz tych, którzy zawiedli. W tej pierwszej grupie z całą pewnością znajduje się Jakub Kiwior, który już lada moment może pchnąć swoją karierę mocno do przodu. Jeśli pozostanie w takiej formie, w jakiej jest obecnie, będzie on bez wątpienia przez lata ostoją reprezentacji Polski, zaczynając od mistrzostw świata w Katarze.
Choć mecz z Walią był dla zawodnika Spezii dopiero czwartym spotkaniem w pierwszej reprezentacji, to na chwilę obecną wiele wskazuje na to, że jest on coraz większym pewniakiem nie tylko do wyjazdu do Kataru, ale i do wyjścia w pierwszym składzie na starcie z Meksykiem.
Kiwior odkryciem Ligi Narodów
Dla obrońcy tegoroczna edycja Ligi Narodów jest szczególna – to w niej miał szansę zadebiutować w drużynie narodowej (w wyjazdowym meczu z Holandią) i od tamtej pory wystąpił w pozostałych spotkaniach w pełnym wymiarze czasu. Statystyki tych występów stawiają Kiwiora w bardzo dobrym świetle:
- ma on ok. 32 celne podania na mecz (82% skuteczności),
- notuje 2,8 przechwytów na mecz,
- notuje 2,3 wślizgów na mecz,
- notuje średnio 4 przechwyty na mecz,
- a także ma 69% wygranych pojedynków na ziemi i 56% wygranych pojedynków powietrznych.
Sam mecz z Walijczykami był jego najlepszym z orłem na piersi. Portal SofaScore przyznał mu notę 7,6, co jest najlepszym wynikiem wśród piłkarzy z pola. Tylko Wojciech Szczęsny został oceniony wyżej (7,7).
Kiwior na mundial – mecz z Walią tylko to potwierdził
Tak wysoka ocena nie może dziwić. 22-latek był naszym najsolidniejszym zawodnikiem formacji defensywnej (oczywiście poza bramkarzem). W spotkaniu z wyspiarzami zanotował sześć wybić, dwa zablokowane strzały, trzy przechwyty oraz dwa wślizgi. Wygrał dwa z trzech pojedynków na ziemi, dwa z trzech w powietrzu, a także uzyskał aż 73% celności podań. Trzy z pięciu długich piłek zagranych przez obrońcę Spezii okazały się celne.
Najważniejszą akcją meczu dla Kiwiora, wyłączając suche statystyki, jest naturalnie akcja bramkowa. To właśnie Kiwior będąc na lewym skrzydle, „znalazł” wbiegającego przed pole karne Roberta Lewandowskiego, do którego odegrał piłkę. Napastnik Barcelony fenomenalnie jednym kontaktem odegrał do Karola Świderskiego, który udanie wykończył akcję.











