Do tej pory sezon może zaliczyć jako udany jak na 18-latka. Zagrał w 17 meczach. Dwa razy cieszył się z gola, a trzykrotnie był autorem podania otwierającego drogę do bramki. Jest to także dosyć uniwersalny zawodnik, gdyż może występować również na prawym boku formacji defensywnej.
W Lechu na pewno pokładają w nim duże nadzieje, ponieważ ma predyspozycje, aby mierzyć do najlepszych. A jest dopiero na początku swojej zawodowej drogi.
Przetarli szlak
Kamiński nie jest wyjątkiem. Akademia Lecha Poznań potrafi spośród wielu młodych chłopaków wyłuskać prawdziwe talenty. Przyszłe gwiazdy składu i całej ligi, które oprócz dobrej gry mogą potem reprezentować z dumą swój macierzysty klub za granicą. Potrafią w graczu znaleźć to coś, czym wyróżnia się wśród innych, i robią z tego atut, dokładając go do dobrej gry zawodnika. Akademia LP wypuściła na świat już wiele tytułowych perełek, którym wystarczy tylko dać trochę czasu. Zwrócą (o ile już nie zwrócili) okazane zaufanie z nawiązką.
Pierwszy z brzegu przykład to Dawid Kownacki, który wraz ze swoimi trafieniami miał wkład w mistrzostwo Lecha zdobyte w sezonie 2014/2015. Potem zdecydował się na przeprowadzkę do Włoch i transfer do Sampdorii. Bardziej aktualnym wzorcem jest Filip Marchwiński, który już zadomawia się w pierwszej drużynie poznańskiego Lecha. Z kolei na przykład Tymoteusz Klupś szuka minut na wypożyczeniu w Gliwicach i tamtejszym Piaście. Są to tylko przykłady. Poznańska akademia nie zawdzięcza niczego przypadkowi. To jest proces powtarzający się na przestrzeni lat i przynoszący sukcesy oraz zamierzone efekty.
Młody Kamiński już pokazuje zaczątki swojej dobrej gry i próbkę tego, co może prezentować w kolejnych latach. Ciężko pracuje na swoją przyszłość. W niedawnym spotkaniu z Zagłębiem Lubin przyczynił się do zdobycia punktu i mógł cieszyć się ze swojej premierowej bramki w ekstraklasie. Już w kolejnym meczu z Pogonią Szczecin miał swój udział w zwycięstwie i zanotował kolejne trafienie. Pokładana w nim nadzieja powoli zaczyna się spłacać.
Przyszła gwiazda?
W ekstraklasie młody Kamiński zadebiutował w obecnym sezonie. Od razu znalazł się w wyjściowej jedenastce na mecz z Jagiellonią Białystok. Na 30 możliwych spotkań rozegrał 17 i dwa razy znalazł drogę do bramki przeciwnika. No właśnie, młody zawodnik, ale jak na swój wiek to ze sporym bagażem doświadczeń zawodowych oraz prywatnych. Przyspieszony kurs dojrzewania może przynieść efekty w postaci lepszej postawy na boisku. To z kolei może przekuć się na wiedzę, którą im szybciej zdobędzie dzięki grze, tym lepszym zawodnikiem może się stać. Pytanie, czy jemu wystarcza taka liczba minut i szans, które daje mu szkoleniowiec Lecha Poznań, Dariusz Żuraw. I czy jego gra satysfakcjonuje trenera. Jeśli tak, to nie ma problemu – obie strony są zadowolone. Tylko co w momencie, gdy klubowi lub zawodnikowi przestanie odpowiadać taki układ i będą chcieli jego renegocjacji? Zapewne pojawi się zgrzyt. Oby tak nie było, ale zdarzyć się może i trzeba to wziąć pod uwagę.











