Jakub Kamiński ma w miarę udane początki w VfL Wolfsburg


Jakub Kamiński zalicza całkiem udany start w Bundeslidze

27 sierpnia 2022 Jakub Kamiński ma w miarę udane początki w VfL Wolfsburg
Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Mamy za sobą już trzy kolejki niemieckiej Bundesligi. Od tego sezonu możemy w niej obserwować kolejnego Polaka, którym jest Jakub Kamiński. W przypadku naszego reprezentanta „obserwować” nie jest słowem na wyrost, ponieważ pojawił się na boisku w dwóch z trzech meczów. Jak sobie radzi?


Udostępnij na Udostępnij na

Wolfsburg zaczął sezon ligowy od meczu z Werderem Brema i zremisu 2:2. Następnie mamy klęskę w rywalizacji z Bayernem oraz bezbramkowy remis w starciu z Schalke. Nasz 20-latek zagrał w pierwszym i trzecim meczu. Ma na swoim koncie jeszcze występ w meczu Pucharu Niemiec.

Było dobrze w sparingach

VfL Wolfsburg mecze kontrolne rozpoczął od wygranej aż 7:1 z WSG Tirol. Jeśli chodzi o Jakuba Kamińskiego, to pozwolimy sobie zacząć od jego wkładu przy bramkach. Przy trafieniu Waldschmidta na 1:0 Kuba dobrze dośrodkował w pole karne, chociaż nie możemy zaliczyć mu za tego gola asysty. Następna bramka to świetne przyśpieszenie akcji po bardzo ładnym podaniu prostopadłym do zawodnika asystującego.

Bramka na 3:1 dla „Wilków” to górne prostopadłe podanie Kuby Kamińskiego z własnej połowy boiska. Następnie Luca Waldschmidt zagrał piłkę do kolegi, by za chwilę otrzymać ją z powrotem. Wtedy Niemiec zdecydował się na samodzielne wykończenie akcji. I jak to bywa w sparingach, na drugą połowę wyszli inny zawodnicy, więc w tym spotkaniu nie oglądaliśmy już naszego rodaka. Ogólnie zaprezentował się dobrze, był pewny w swoich decyzjach, jego podania pozwalały uruchomić kolegów, nie bał się dryblingu.

Jakub Kamiński otrzymał też szansę w ostatnim sparingu przed pierwszym oficjalnym meczem, czyli w stariu z Brentfordem, które Wolfsburg wygrał aż 4:0. Polak zdobył w nim swoją premierową bramkę dla drużyny z miasta Volkswagena, wykorzystując prezent od obrońców rywali. Dwudziestolatek z Rudy Śląskiej zagrał 45 minut.

Jakub Kamiński dał Nice Kovacowi argumenty do gry, ale musimy też pamiętać, że to tylko sparingi, a pierwszy z nich nie został rozegrany ze szczególnie silnym rywalem. Mimo wszystko trzeba oddać Polakowi, że wykorzystał swoją szansę.

Debiut

Pierwsze oficjalne spotkanie wychowanka Szombierek Bytom w koszulce Wolfsburga miało miejsce jeszcze w lipcu. Było to starcie w ramach pierwszej rundy Pucharu Niemiec z czwartoligowym zespołem Carl Zeiss Jena. „Wilki” wygrały ten mecz 1:0, a reprezentant Polski dostał w nim 25 minut.

– Wiedziałem, że trener ma jedenastkę, którą tydzień przed ligą chce sprawdzić w tym meczu pucharowym. Cieszę się, że dostałem szansę. I to w momencie, w którym mecz się tak naprawdę nie układał: po godzinie gry było 0:0 w rywalizacji z czwartoligowcem. Miałem od razu po wejściu szansę, więc szybko zaznaczyłem swoją obecność na murawie. Teraz ode mnie tylko zależy, czy w kolejnych spotkaniach pojawię się w wyjściowym składzie – Opowiada o swoim debiucie Jakub Kamiński na łamach „Super Expressu”.

Polak pojawił się na placu gry na niecałe pół godziny jako prawoskrzydłowy. Niko Kovac ustawia naszego młodego reprezentanta inaczej niż Maciej Skorża – w Wolfsburgu Kamiński wszystkie spotkania, te sparingowe również, grał na prawej stronie. Natomiast w Lechu Poznań był lewym skrzydłowym z tendencją do schodzenia do środka, na swoją lepszą nogę.

W tym spotkaniu Kuba doszedł do jednej bardzo dobrej okazji, ale jego uderzenie głową zostało obronione przez bramkarza rywali. Nie miał udziału przy bramce Omara Marmousha i cały jego występ był mocno przeciętny.

– Właściwie tylko jedna rzecz po przyjeździe do Wolfsburga mnie zaskoczyła […]. Chodzi o intensywność wszystkich zajęć i gier: dwa razy większa niż w Polsce, i z piłką, i bez piłki. Przepracowałem jednak prawie cały okres przygotowawczy z drużyną. Mówię „prawie”, bo ze względu na reprezentację dołączyłem do VfL tydzień po rozpoczęciu treningów. I teraz czuję się bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Jestem na dobrej drodze, by pukać może jeszcze nie do pierwszej jedenastki, ale do tego, by wchodzić z ławki i dawać dobre, mocne zmiany – Jakub Kamiński dla „Super Expressu” po debiucie w VfL Wolfsburg.

Wejście w Bundesligę

Na debiut w niemieckiej ekstraklasie Jakub Kamiński nie musiał długo czekać – konkretnie do 67. minuty pierwszego meczu Wolfsburga. „Wilki” grały z Werderem i gdy na boisku pojawiał się Polak, przegrywały 1:2. Wynik ostatecznie udało się odrobić za sprawą Guilavougiego, ale my nie o tym.

Kamiński wizualnie pokazał się w tym meczu z dobrej strony. Nie unikał dryblingów, koledzy nie bali się do niego podawać, on też chciał uczestniczyć w rozgrywaniu. Przy dośrodkowaniach z lewej strony czekał na zamknięciu akcji. W kluczowych sytuacjach jednak go brakowało. Mogłoby być też lepiej, jeśli chodzi o statystyki. Co prawda oddał 2 strzały, z czego jeden celny, za co trzeba go pochwalić, z kolei słabo wyglądały w tym spotkaniu jego podania – miał ich 16, z czego zaledwie 50% było celnych.

– Grywaliśmy w sparingach zarówno trójką, jak i czwórką obrońców. W czwórce mogę u niego grać i na boku obrony, ale i na skrzydłach. A w systemie trójkowym na wahadle bądź na „dziesiątkach” z przodu. Możliwości jest wiele […]. Dla mnie pozycja nie ma zasadniczego znaczenia, jestem uniwersalnym zawodnikiem i wiem, że sobie poradzę – Jakub Kamiński o tym, jak może go widzieć na boisku trener Kovac.

Jeśli dołożymy do tego starcie z Schalke, w czasie którego Jakub Kamiński spędził na murawie 76 minut, to zobaczymy, że poprawił celność podań i po dwóch meczach średnia wynosi 62%. Zmianie nie ulega jego odwaga, bo oddaje średnio 3,64 strzału na 90 minut. W statystyce expected goals ma już 0,6, więc jeżeli zaufamy liczbom, to niedługo powinien wpisać się na listę strzelców w oficjalnym meczu.

Konkurentami Kamińskiego do pierwszego składu są Brekalo, Marmoush, Wimmer i Steffen. Polak wystąpił od pierwszej minuty w meczu z Schalke ze względu na kontuzję tego przedostatniego, ale zaprezentował się dobrze i może utrzymać się w pierwszej jedenastce. Steffen raczej zagrożenia nie stanowi – żeby wszedł na boisko, musiałoby się stać coś poważniejszego. Z Kamińskim mogą jeszcze rywalizować Luca Waldschmidt i Kruse, ale ich walka o pozycję z Polakiem zależy już od ustawienia z dwiema „dziesiątkami”, a to stosowane jest rzadziej.

Na powyższym wykresie widzimy liczbę wykreowanych sytuacji kolegom przez wybranych zawodników z Bundesligi na 90 minut. Statystyki jeszcze przed startem czwartej kolejki

Jakub Kamiński jak dotąd, w czasie 99 minut spędzonych na boiskach Bundesligi, wykonał tylko 3 dośrodkowania. Jego wkład w grę jest jednak zauważalny, bo dotychczas wykreował swoim kolegom 5 okazji do strzału. A we wcześniej wspomnianym czasie zaliczył 71 kontaktów z piłką.

Jak widać, Jakub Kamiński naprawdę może być zadowolony ze swojego startu na niemieckich boiskach. Wiele rzeczy wychodzi mu naprawdę dobrze, ale wciąż jest również wiele rzeczy do poprawy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze