Już w najniższych klasach rozgrywkowych piłkarze podczas odpraw przedmeczowych mogą usłyszeć od trenera, że defensywa zaczyna się od napastników. Jednak to obrońcy wraz z bramkarzem najczęściej są rozliczani ze straconych bramek i to właśnie im najbardziej zależy na zachowaniu czystego konta w każdym spotkaniu. Jaki więc wpływ na zerowy dorobek strzelecki rywali w poszczególnych ligowych konfrontacjach w Serie A mają zawodnicy stojący między słupkami swoich drużyn?
Włoska piłka od 1947 roku słynie z catenaccio, czyli systemu gry skupiającego się przede wszystkim na obronie dostępu do własnej bramki oraz faulach taktycznych. Światowym prekursorem, jak się później okazało, skutecznej taktyki był szkoleniowiec rodem z Italii Nereo Rocco. Aktualnie kluby na co dzień występujące na Półwyspie Apenińskim odchodzą od przestarzałej myśli szkoleniowej, dostosowując się tym samym do standardów panujących w najsilniejszych ligach Europy, co wydatnie wpływa na zwiększenie odpowiedzialności za stracone gole na bramkarzy.
Najlepszym przykładem na wielki wpływ golkipera na grę obronną całego zespołu jest Gianluigi Buffon, zawodnik reprezentujący od 14 lat barwy Juventusu Turyn. Jest to bez wątpienia jeden z najlepszych zawodników na świecie okupujących tę jakże nieszczęsną pozycję. Po dwudziestu czterech kolejkach we wciąż trwającym sezonie Serie A ekipa „Starej Damy” ma na swoim koncie zaledwie 13 bramek straconych przy 51 strzelonych. Wielu mogłoby od razu zarzucić, że niewielka w tym zasługa „Gigiego”, ponieważ od momentu przybycia do Turynu Massimiliano Allegriego „Juve” zaczęło wybiegać na boisko z czwórką obrońców. Jednak jak doskonale wiadomo, zarówno Patryce Evra, jak i Stephan Lichtsteiner to piłkarze usposobieni na wskroś ofensywnie, co ustawienie z czwórką z tyłu czyni czysto teoretycznym. Oczywiście, główny wpływ na skuteczną grę w obronie ma współpraca całego bloku defensywnego, jednak są sytuacje, w których bramkarz pozostaje sam na placu boju, i wtedy musi wykazać się ponadprzeciętnym instynktem, refleksem, a także umiejętnościami.
Na drugim biegunie w ligowej tabeli znajduje się FC Parma, która do tej pory straciła aż 47 bramek, zdobywając zaledwie dwadzieścia. Dostępu do bramki „Gialloblu” od 2010 roku strzeże Antonio Mirante posiadający umiejętności techniczne, jakich nie powstydziłby się zawodnik z pola, o czym świadczy poniższy krótki wyrywek z przedmeczowej rozgrzewki 32-latka.
Jednak jak sam zawodnik wywiązuję się z jego głównego zadania, czyli instruowania obrońców oraz zamykania drogi przeciwnikom do własnej bramki? Otóż wbrew temu, co pokazują statystyki, wychowanek Sorrento i Juventusu to naprawdę fachowiec wysokiej klasy, który w każdym meczu outsidera musi wspinać się na wyżyny swoich umiejętności, aby po raz kolejny parmeńscy kibice nie przeżywali szoku podczas spotkań swojej ukochanej drużyny. Ciągłe rotacje w składzie Roberto Donadoniego i poszukiwanie złotego środka, który pozwoli na utrzymanie w Serie A, skutecznie utrudniają płynność w komunikacji między golkiperem a formacją obronną, czego przyczyną może być spora liczba straconych goli.










