Kiedy w połowie lipca 2018 roku Jerzy Brzęczek objął pierwszą reprezentację, piłkarska Polska była w szoku. Byliśmy jednak ciekawi, jak po nieudanym mundialu zmieni kadrę były trener Wisły Płock. Komu da szansę, a kogo skreśli? Za Jerzym Brzęczkiem już trzy przerwy reprezentacyjne, podczas których nie brakowało kontrowersji związanych z powołaniami nowego selekcjonera.
Bramkarze
Już od wielu lat na tej pozycji nie mamy wielkich kłopotów. Trudno, żeby powołania bramkarzy budziły jakiekolwiek kontrowersje. Pewniakami do otrzymania powołania są Szczęsny, Fabiański i Skorupski. Jedyną rzeczą, która zastanawiała kibiców była oczywiście kwestia walki o pierwszy skład pomiędzy Fabiańskim a Szczęsnym, bo Skorupski to jednak golkiper numer trzy. Jerzy Brzęczek nie określił jednoznacznie, który z bramkarzy będzie u niego „jedynką” i zapowiedział, że zarówno Szczęsny, jak i Fabiański dostaną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności w Lidze Narodów. Z kolei Skorupskiemu obiecał pierwszy skład w meczach towarzyskich. Wydaję się jednak, że pierwszym bramkarzem na mecze eliminacji EURO 2020 będzie Wojciech Szczęsny, który lepiej się zaprezentował podczas pierwszego półrocza pracy Jerzego Brzęczka.
Kluczowe były mecze październikowe. 11 października w meczu z Portugalia na Stadionie Śląskim w bramce stał Łukasz Fabiański i nie spisał się zbyt dobrze, a mecz zakończył się porażką „Biało-Czerwonych” 2:3. Trzy dni później w starciu z Włochami zagrał Wojciech Szczęsny i spisał się rewelacyjnie. Wiele razy ratował nas przed opresją swoimi świetnymi interwencjami. Co prawda w 90 minucie pokonał go Biraghi po podaniu Lasagni, ale pojedynek ze „Squadra Azzurra” był bez wątpienia udany dla bramkarza Juventusu Turyn. Póki co bramkarze naszej kadry, zgodnie z obietnicą Brzęczka, grają mniej więcej po równo. Szczęsny zagrał w trzech meczach (Irlandia, Włochy u siebie, Portugalia na wyjeździe), Fabiański w dwóch (Włochy na wyjeździe, Portugalia u siebie), Skorupski w jednym (Czechy).
Obrońcy
O ile Jerzy Brzęczek nie ma kłopotu na pozycji bramkarza, o tyle wybór piłkarzy, którzy mają grać przed nim, już nie jest taki przyjemny. Naszym największym problemem jest od dłuższego czasu lewa obrona. Za kadencji Adama Nawałki na tej pozycji najczęściej grał Artur Jędrzejczyk, czyli nominalny stoper. Jest oczywiście do dyspozycji Maciej Rybus, ale jest to zawodnik, który kiedyś był skrzydłowym i to widać w jego grze – ma więcej atutów w grze ofensywnej niż defensywnej. Ponadto nie jest to piłkarz, którego omijają kontuzje. To właśnie przez kłopoty ze zdrowiem piłkarz Lokomotivu Moskwa nie zagrał ani jednego meczu w reprezentacji Polski za kadencji Jerzego Brzęczka. Z kolei godnych zastępców Rybusa na tej pozycji nie widać. Początkowo Jerzy Brzęczek chciał, żeby to Arkadiusz Reca był naszym podstawowym wyborem na lewej stronie defensywy pod nieobecność Rybusa. Jerzy Brzęczek ma słabość do Recy. Kiedy selekcjoner reprezentacji Polski prowadził w ubiegłym sezonie Wisłę Płock, przesunął Recę na lewą obronę, bo wcześniej grał na skrzydle.
Reca jako lewy obrońca to autorski pomysł Jerzego Brzęczka. Nikt wówczas nie mógł zrozumieć tego manewru, ale Reca odnalazł się na tej pozycji i spisał się na tyle dobrze, że po sezonie 2017/2018 został kupiony przez Atalante Bergamo, czyli zespół, który reprezentował Włochy w europejskich pucharach. Sęk w tym, że obecnie Reca nie daje żadnych argumentów, żeby go powoływać. W Atalancie nie gra w ogóle. Mało tego nie mieści się nawet na ławce rezerwowych, na której może usiąść aż 11 piłkarzy. Jerzy Brzęczek pewnie liczył, że jeśli Reca będzie grał w kadrze, to w końcu również i Gian Piero Gasperini da mu szansę w klubie, widząc postawę tego zawodnika w narodowych barwach.











