Telenowela transferowa z Davidem Villą w roli głównej zdaje się nie mieć końca. Pod koniec czerwca wydawało się, że napastnik reprezentacji Hiszpanii przywdzieje białą koszulkę Realu Madryt. Po tym, jak zrezygnował z niego Florentino Perez, z oficjalną propozycją wystąpił Joan Laporta.

Podczas gdy Valencia pertraktowała z Realem Madryt na temat sprzedaży swojego asa, Joan Laporta przyglądał się temu i czekał na rozstrzygnięcie. Sprawa przejścia Villi do teamu „Królewskich” skończyła się pomyślnie dla prezydenta Barcelony, napastnik reprezentacji Hiszpanii pozostał na Estadio Mestalla. Wobec fiaska rozmów z madrytczykami, pryncypał „Dumy Katalonii” zdecydował się na wystosowanie oficjalnej oferty w sprawie zakupu króla strzelców Euro 2008.
Wydaje się, że szef Valencii, Manuel Llorente, nie powinien zbytnio stawać na przeszkodzie, by umowa między „Nietoperzami” i „Blaugraną” doszła do skutku. Głównym tego powodem jest spore zadłużenie klubu z Walencji. W zamian za Davida Villę Barcelona oferuje sumę 40 milionów euro oraz wypożyczenia Keirisona (więcej o Keirisonie przeczytasz tutaj). Pieniądze z transferu lidera dwukrotnych finalistów Ligi Mistrzów mogą powędrować jednak nie na konto klubu, lecz do firmy Bacanja, wierzyciela „El Che”. Jednak będzie to zaledwie kropla w morzu potrzeb Valencii, gdyż jej zadłużenie szacuje się na ponad pół miliarda euro. Barcelona zamierza zaproponować Villi pięcioletni kontrakt, a zawodnik za każdy sezon zainkasuje 7,5 miliona euro.











