Nie brakowało emocji w dzisiejszych spotkaniach ekstraklasy. Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Lecha Poznań 2:0. W spotkaniu Pogoni Szczecin z Termalicą Bruk-Bet Niecieczą padł remis 1:1.
O 15:30 rozpoczęły się dwa spotkania ekstraklasy. W Poznaniu w starciu dwóch drużyn, które poprzedni sezon zakończyły na podium, Lech podejmował Jegiellonię Białystok. Gospodarze wiosną grają w kratkę. Po wysokiej wygranej 5:2 z Termalicą, w następnej kolejce podopieczni Jana Urbana wysoko ulegli Podbeskidziu 1:4. „Jaga” na inaugurację 2016 roku przegrała 0:4 z Legią Warszawa. Ponad tydzień temu podopieczni Michała Probierza wygrali ze Śląskiem Wrocław 2:1. Obie drużyny w tym sezonie mają swoje problemy. Jednak ostatnio lepiej sobie radził Lech, który zanotował marsz w górę tabeli z ostatniego miejsca. To właśnie w gospodarzach upatrywano faworyta tego spotkania.
Początek meczu był wyrównany. Akcja przenosiła się z jednej strony na drugą, obie drużyny postawiły tego popołudnia na otwarty futbol. Żadnych gard, żadnych kalkulacji. Wydawać się mogło, że Urban i Probierz umówili się przed meczem: „Gramy w piłkę, niech wygra lepszy!”. Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie przyjezdni. Świetnie w bramce Lecha zachował się jednak Jasmin Burić, który uratował gospodarzy przed stratą bramki. Rozwścieczyło to Lecha, który ruszył do ataku i stworzył sobie kilka sytuacji. Jagiellonia nastawiała się na kontrataki. Podopiecznym Probierza udało się przetrwać szturm poznaniaków, którzy jednak mieli problemy ze strzałami w światło bramki i w końcu sami przejęli inicjatywę. Po jednym z ataków Jagielloni Jasmin Burić wybił piłkę na rzut rożny. Po rozegraniu stałego fragmentu w polu karnym zrobiło się małe zamieszanie. Piłkę z linii bramkowej wybił Karol Linetty, ta spadła na głowę Igorsa Tarasovsa i po chwili zatrzepotała w siatce.
Lech znów musiał ruszyć do ataku i chociaż znowu zepchnął „Jagę” do głębokiej defensywy, po raz kolejny miał problemy ze strzelaniem w światło bramki. Wydawało się jednak, że w końcu nastąpi przełamanie. Wtedy z kontrą wyruszyli goście z Białegostoku. W polu karnym był Łukasz Burliga, który złapał kontakt z Karolem Linettym, i gdy tylko poczuł pomocnika „Kolejorza” na swoich plecach, przewrócił się. Sędzia nabrał się na tę próbę wymuszenia rzutu karnego. Do piłki podszedł Piotr Tomasik i podwyższył prowadzenie Jagiellonii.
Druga połowa zgodnie z planem rozpoczęła się od ataków Lecha. Warto zaznaczyć także, że gra zaostrzyła się po przerwie. Sędzia co chwilę musiał przerywać grę i dyktować rzuty wolne to w jedną, to w drugą stronę. Gdy sytuacja nieco się uspokoiła, Lech praktycznie nie schodził z połowy „Jagi”. Gra w obronie drużyny z Białegostoku zasługiwała jednak tego popołudnia na medal. Pierwszy celny strzał „Kolejorz” oddał dopiero w 90. minucie spotkania. Przy takim obrocie spraw nie mogło być innego rozwiązania – Jagiellonia wyjeżdża z Poznania z kompletem punktów. Lech przegrywa już drugi raz w tym roku. Czyżby po dobrej końcówce poprzedniej rundy wszystko w Poznaniu wracało do normy z początku trwającego sezonu?











