
Rybniczanin, który wprowadził do Ekstraklasy RKS Radomsko, Piast Gliwice i Termalikę Bruk-Bet Nieciecza.
Piotr Mandrysz urodził się 21 września 1962 roku w Rybniku i jest wychowankiem ROW Rybnik. Jako piłkarz był rozgrywającym: w Ekstraklasie rozegrał 184 mecze i strzelił 41 goli. W latach 90. należał do czołowych zawodników Pogoni Szczecin (1992-1994 i 1996-1999). Grał też m.in. w GKS Jastrzębie, Zagłębiu Sosnowiec, austriackim VSE St. Pölten, Rakowie Częstochowa i Śląsku Wrocław, a karierę zakończył w RKS Radomsko. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach. Mówi, że już po maturze wiedział, że chce zostać trenerem: od szkoleniowców, którzy go prowadzili, starał się brać to, co dobre, a odrzucać to, co złe.
Pierwszą drużynę poprowadził w 2000 roku jako grający trener RKS Radomsko. W sezonie 2000/2001 radomszczanie wygrali II ligę i po raz pierwszy w historii awansowali do Ekstraklasy; ostatni mecz sezonu, z KSZO, wygrali przed kompletem widzów. Po roku spadli. Jesienią 2002 roku Mandrysz przejął Ruch Chorzów po Oreście Lenczyku, ale i z nim spadł z ligi. Po tych dwóch spadkach z rzędu, jak mówił po latach, został zaszufladkowany jako trener, który nie pasuje do Ekstraklasy. Od września 2003 roku do czerwca 2004 prowadził Arkę Gdynia. Potem pracował z rezerwami Odry Wodzisław Śląski i w Beskidzie Skoczów.
Latem 2007 roku trafił do Piasta Gliwice, klubu z łatką wiecznego drugoligowca. O awansie rozstrzygnęła ostatnia kolejka, 24 maja 2008 roku w Warszawie, gdzie Piast pokonał Polonię po bramce Piotra Petasza. Jechał tam po porażce z GKS Jastrzębie, a trener liczył co najwyżej na baraże. Awans przyniósł dopiero telefon z PZPN. Autobus pojechał prosto na gliwicki rynek, gdzie czekało tylu ludzi, że kibice wyciągnęli Mandrysza z autobusu i zanieśli go na rękach pod fontannę z Neptunem. Wspominał to jako jeden z najlepszych dni życia i uważa, że ten awans przesądził o budowie nowego stadionu. Ekstraklasy z Piastem już nie poprowadził: w czerwcu 2008 roku, kilka dni po tym, jak zdecydował, że z Adamem Kompałą i Stanisławem Wróblem nie widzi przyszłości, klub rozstał się z trenerem.
We wrześniu 2008 roku objął Pogoń Szczecin, w której grał, i w 2009 roku wprowadził ją z II ligi do I ligi. W sierpniu 2010 roku, po derbowej porażce z Flotą Świnoujście, klub zwolnił go. W czerwcu 2011 roku przejął GKS Tychy. Już w pierwszym sezonie awansował z drużyną do I ligi, a w sezonie 2012/2013 Tychy zajęły w niej szóste miejsce. Odszedł w czerwcu 2013 roku.
Od stycznia 2014 roku prowadził Termalikę Bruk-Bet Nieciecza i z nią napisał najgłośniejszy rozdział kariery. W czerwcu 2015 roku klub z małopolskiej wsi, o którym mówiono, że jego miejsce jest wszędzie, tylko nie w Ekstraklasie, zajął drugie miejsce w I lidze i awansował do elity. Wiosnę drużyna zakończyła serią ośmiu zwycięstw, a wcześniej przegrała trzy mecze na wyjazdach. Po jednej z porażek Mandrysz zebrał zespół w wąskim gronie na rozmowę, która, jak mówił, była raczej jego monologiem, i nie zdradził jej treści. Nazywał siebie architektem tego awansu.
W Ekstraklasie Termalica, z przebudowywanym stadionem, trenowała w Niecieczy, przebierała się w szatni czwartoligowego Polanu Żabno, a mecze domowe grała w Mielcu. Zaczęła od trzech porażek bez strzelonego gola, ale potem pokonała m.in. Lecha Poznań, Górnika Zabrze, Cracovię, a wiosną 2016 roku Legię 3:0. Przed meczem z Legią Mandrysz krzyczał do zawodników, że to nie są nadludzie, bo widział, że nerwy ich paraliżują; pół godziny zajęło drużynie przystosowanie się do warunków, po czym wygrała. Termalica utrzymała się w lidze, a trener odszedł po sezonie 2015/2016.
W październiku 2016 roku zastąpił Jacka Magierę w Zagłębiu Sosnowiec, jako trener lidera I ligi. Pracował do końca listopada: pomocnik Sebastian Dudek powiedział publicznie, że trener prawie wcale nie rozmawia z drużyną, a klub rozstał się z Mandryszem. W czerwcu 2017 roku został trenerem GKS Katowice, który celował w awans. Start sezonu był słaby. „Ugrzęźliśmy w dole tabeli, a winę za taki stan rzeczy ponoszę ja”, mówił po jednej z porażek, a klub zatrudnił psychologa. W styczniu 2018 roku, na kilka dni przed rozpoczęciem przygotowań do wiosny, Mandrysz stracił pracę.
W maju 2019 roku wrócił do Niecieczy, tym razem do I ligi. Drużyna wygrała trzy pierwsze mecze i była liderem, ale później popadła w przeciętność; po porażce 0:2 w Opolu Mandrysz został zwolniony w listopadzie 2019 roku. W sierpniu 2020 roku objął Sandecję Nowy Sącz, z której odeszło wcześniej trzynastu piłkarzy; klub nazywał sezon przejściowym, a celem były utrzymanie i przebudowa. Odszedł w listopadzie 2020 roku po porażce 1:5 z Arką Gdynia.
Po czterech latach bez pracy w roli trenera wrócił do Rybnika. W grudniu 2024 roku objął w przerwie zimowej IV-ligowy ROW 1964 Rybnik. Jako rodowity rybniczanin i wychowanek klubu mówił, że wiele meczów ROW-u widział na żywo, a przejęcie drużyny w przerwie jest lepsze niż w trakcie rundy. W styczniu 2026 roku, gdy ROW był trzeci po jesieni, klub rozstał się z nim ze względu na odmienne wizje przyszłości drużyny.
Mandrysz mówi, że największą sztuką jest nauczyć zespół grać na różne sposoby, bo taka drużyna sprawia rywalowi więcej problemów, a trenerzy z jedną filozofią są bardziej przewidywalni. Bliżej mu do Realu niż do Barcelony: dla niego istotą futbolu jest zdobywanie goli, a nie utrzymanie się przy piłce. Chce budować akcje od tyłu, ale tak, by zespół w kilka sekund przenosił piłkę na drugą stronę boiska krótkimi podaniami, bo to mniejsze ryzyko straty. Inspiracji szukał u pomocników: uważa, że ich kreatywność przekłada się na inną wizję gry. Z Termaliką w Ekstraklasie miał plan podstawowy i awaryjny; w meczu z Legią nie mógł grać tak, jak zwykle, od tyłu i ze spokojnym budowaniem akcji, więc wdrożył „plan B”.
Na treningu jest najgłośniejszy: w Niecieczy asystenci stali z boku, a on biegał między zawodnikami, każdemu przekazywał uwagi i schodził zdyszany jak piłkarze. Poza boiskiem jest spokojnym rozmówcą. W Zagłębiu zwracał uwagę na szczegóły, od długich odpraw o rywalach po tempo podawania piłek przez chłopców przy boisku i stan murawy. Na odprawie czasem cytuje drużynie krytykę, jaka pada pod jej adresem, żeby ją dodatkowo zmobilizować. Zagranicznego piłkarza bierze tylko wtedy, gdy jest lepszy od Polaka, którego ma w kadrze. Zawsze, jak podkreśla, pracował w skromnych warunkach, z drużynami składanymi za niewielkie pieniądze. Nie lubi mówić o celach długofalowych: po żadnej kolejce tabela nie jest ostateczna, „oczywiście, za wyjątkiem tej ostatniej”. W Niecieczy cenił właścicieli za to, że nie odbierali mu autonomii w decyzjach szkoleniowych.
„Największą sztuką jest sprawić, by zespół potrafił zagrać na różne sposoby. Taka drużyna sprawia więcej trudności przeciwnikowi.” (Sport.pl, październik 2015)
„Nie sztuką byłoby awansować z Lechem czy Legią, klubami z tradycją. My zaś napisaliśmy własną historię ze mną w roli architekta.” (Weszło, czerwiec 2015)
11
meczów
0,09
punktu na mecz
0
zwycięstw · 1 remis, 10 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 20201 liga | 1 liga | 11 | 0-1-10 | 0,09 | |
| 20191 liga | 1 liga | 16 | 6-3-7 | 1,31 | |
| 2017–2018 | |||||
| 2016 | |||||
| 2014–2016 | |||||
| 2011–2013 |





