Po pierwszym spotkaniu, w którym Jagiellonia przegrała na własnym stadionie z Arisem Saloniki, szanse na awans do kolejnej rundy wydają się być jedynie iluzoryczne. Śmiało można powiedzieć, że dla białostoczan może to być „Mission Impossible”. Jednak trener Probierz zapowiada, że jego podopieczni będą walczyć do upadłego o korzystny wynik.
W Białymstoku zarówno kibice jak i piłkarze przeżyli ostatnio huśtawkę nastrojów. Po porażce na własnym stadionie z Arisem Saloniki popularna „Jaga” zdobyła Superpuchar ogrywając mistrza Polski – Lecha Poznań. To jednak nie satysfakcjonuje ani trenera Michała Probierza, ani jego podopiecznych, bo białostoczanie mają znacznie większe ambicje niż III runda eliminacyjna Ligi Europejskiej. Apetyt jeszcze bardziej rozbudza fakt, że Jagiellonia spisała się chyba najlepiej spośród czterech polskich drużyn, które uczestniczą w europejskich pucharach.

Jagiellonia stoi przed szalenie trudnym zadaniem odrobienia strat w meczu wyjazdowym. Aris Saloniki wydaje się być silniejszym zespołem, który rywalizuje w mocniejszej lidze, posiada w swoim składzie zawodników o bardziej uznanej marce niż białostoczanie i ma zdecydowanie większe doświadczenie na arenie europejskiej niż debiutująca Jagiellonia. W 2007 roku „Bogowie Wojny” zakwalifikowali się do fazy grupowej Pucharu UEFA, w której zremisowali z Portugalską Bragą oraz angielskim Boltonem, a zwyciężyli z Crveną Zvezdą Belgrad. Trzeba jednak pamiętać, że Aris też miał w swojej historii bolesne porażki i to nie tak dawno. Ostatnim rywalem greckiego zespołu w fazie grupowej był Bayern Monachium, który rozgromił rywala Jagiellonii 6:0. W 2008 roku „Bogowie Wojny” doznali chyba jeszcze boleśniejszej przegranej. Choć rozmiary porażki były znacznie niższe, to jednak Grecy zostali wyeliminowani w Pucharze UEFA przez znacznie niżej notowany Slaven Koprivnica z Chorwacji.
Białostoczanie nie zagrają w meczu z Arisem w najmocniejszym składzie. Trudy meczu o Superpuchar odczuwa jeszcze kilku piłkarzy, z których najbardziej brakować może Thiago Cionka. Jak się okazuje, Brazylijczyk skręcił staw skokowy i jego przerwa w grze może potrwać nawet trzy tygodnie. Na uraz stawu kolanowego narzeka również Krzysztof Hus i jego też zabraknie w meczu z Arisem. W Salonikach nie zobaczymy też Przemysława Trytki. Choć byłemu piłkarzowi Arki nic nie dolega, to jednak trener Michał Probierz uznał, że bardziej przydatny będzie Bartłomiej Pawłowski. Swoją szansę otrzymali też Mariusz Gogol i Igor Lewczuk, którzy zastąpili w kadrze wymienionych wcześniej Thiago Cionka oraz Husa.











