Jagiellonia pierwszym finalistą tegorocznej edycji Pucharu Polski. Kryzys, w którym od jakiegoś czasu znajdował się białostocki klub, można uznać za zażegnany. Wcześniej w ćwierćfinale zbawicielem Jagiellonii był młody Patryk Klimala, a dzisiaj został nim Taras Romanczuk. To dzięki jego dwóm trafieniom wicemistrz Polski zagra w finale Pucharu Tysiąca Drużyn.
W pierwszej połowie piłkarze obu ekip nie rozpieścili swoich kibiców. Trudno wskazać jakiekolwiek dogodne sytuacje z pierwszej części spotkania. Równie dobrze można powiedzieć, że pierwsze 45 minut wcale się nie odbyło, gdyż po przerwie, a zwłaszcza w ostatnich dwudziestu minutach, zawodnikom nagle zachciało się grać w piłkę.
W 61. minucie wynik spotkania otworzył Taras Romanczuk. Jednakże strata bramki podziałała na gości z Legnicy mobilizująco. Od tamtej pory „Jaga” oddała pole gry podopiecznym Dominika Nowaka i ci na dwanaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadzili do remisu za sprawą fantastycznego trafienia Petteriego Forsella z rzutu wolnego. W jednej z ostatnich akcji meczu ponownie Romanczuk z rzutu rożnego dał prowadzenie swojej drużynie.
Kryzys zażegnany
Wszyscy doskonale pamiętają, w jakiej dyspozycji podopieczni Ireneusza Mamrota byli jeszcze dwa, trzy tygodnie temu. Kryzys, który miał być przerwany w Opolu (po awansie do półfinału Pucharu Tysiąca Drużyn), wciąż trwał. Od tamtej pory Jagiellonia zdążyła jeszcze przegrać wysoko z Koroną i Legią.
Dzisiaj kryzys najprawdopodobniej został zażegnany. Już w sobotę można było dostrzec, że zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec dla wicemistrzów Polski było niezwykle ważne. Dzisiaj ponownie w Pucharze Polski potrafili wytrzymać presję w starciu z rywalem z niższej półki. Miedź, tak samo jak wcześniej Zagłębie czy Odra Opole, nic nie musiała. Ona tylko mogła. To na barkach Jagiellonii spoczywała presja zwycięstwa i awansu do finału.
Ostatecznie to Jagiellonia zagra za niespełna miesiąc w finale na Narodowym. Ireneusz Mamrot z pewnością zdaje sobie sprawę, że w tym sezonie to bardzo ważne. Jak można się domyślić, triumf w Pucharze Polski może być kluczowy w kontekście ewentualnej walki o europejskie puchary. Drużyna z Białegostoku przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej nadal nie może być pewna utrzymania w grupie mistrzowskiej. Najbliższe spotkanie z Lechem to bój o pozostanie wśród najlepszych ośmiu zespołów.
Spiker nieprawdę ci powie
Obie ekipy były niezwykle zmotywowane przed dzisiejszym spotkaniem. Obie wierzyły do końca w sukces. Chociaż początek meczu był, jaki był, można to nieco zrozumieć. Jagiellonia, jak i Miedź podeszły do tego starcia z ogromnym szacunkiem. Nie chciały pochopnie ryzykować. Wolały czyhać na błąd rywala.
Miedź nie była łatwym przeciwnikiem dla Jagiellonii. Sam Dominik Nowak zdając sobie sprawę z powagi spotkania, chciał jak najlepiej wykorzystać czas i na półfinał Pucharu Polski „Miedzianka” pojechała już w niedzielę. Ponadto po dzisiejszym pojedynku legniczanie nie wrócą do swojego miasta, ale pojadą do Gdyni, gdzie w sobotę podejmą Arkę.











