Piłkarze Jagiellonii wyszli na mecz z Arisem z nadzieją, że straty z pierwszego spotkania są do odrobienia. Ostatecznie białostoczanie zremisowali z Arisem 2:2, co dało awans zespołowi z Salonik, jednak piłkarzy Jagiellonii można pochwalić za ambitną postawę.
Pierwsze minuty meczu należały do białostoczan. Już w 2. minucie przed szansą na zdobycie prowadzenia stanął Norambuena, który dobijał zablokowany strzał Grosickiego. Uderzenie obrońcy „Jagi” poszybowało jednak nad poprzeczką. Kolejne akcje dawały nadzieje, że może jednak podopieczni trenera Michała Probierza będą w stanie sprawić niespodziankę. Jednak zostały one rozwiane w 19. minucie. Właśnie wtedy do dośrodkowania z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Cesarek i strzałem głową z bliskiej odległości pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

Chwilę później piłkarze Jagiellonii pokazali lwi pazur. Z 20 metrów mocno na bramkę Sifakisa uderzył Burkhardt, piłka odbiła się jeszcze od któregoś z obrońców i tuż przy słupku wpadła do bramki Arisu. Rozradowani kibice zespołu z Białegostoku oszaleli po tym golu do tego stopnia, że wrzucili racę do sektora gospodarzy, co z całą pewnością nie ujdzie uwadze obserwatorowi UEFA.
Kolejne minuty meczu to ataki Jagiellonii. Aktywny był Tomasz Kupisz, dobrą sytuacje miał również Maciej Makuszewski. Arsi również szukał swojej szansy i w ostatniej minucie pierwszej połowy był bliski strzelenia bramki, lecz ostatecznie do przerwy utrzymał się wynik remisowy.
W drugiej połowie scenariusz wymarzony przez Michała Probierza zaczął stawać się faktem. Po faulu Calvo na Frankowskim rzut wolny z 35 metrów wykonywał Burkhardt. Pomocnik Jagiellonii niemal skopiował swój strzał z pierwszej połowy i zdobył bramkę, mimo rozpaczliwej interwencji defensorów Arisu.
Chwile radości nie trwały jednak zbyt długo. Zaledwie trzy minuty później Cesarec przewrócił się w polu karnym po starciu z Kascelanem i sędzia podyktował rzut karny. Michał Probierz nie zgadzał się z decyzją arbitra i protestował tak usilnie, że został odesłany na trybuny. Z jedenastu metrów pewnie uderzył sam poszkodowany i wynik brzmiał 2:2.
W ostatnich minutach meczu Jagiellonia starała się strzelić bramkę, która zadecydowałaby o awansie do kolejnej rundy. Bardzo groźna sytuacja miała miejsce w 80. minucie, kiedy to strzelał Grosicki, a dobijać próbował Burkhardt. Później jeszcze raz niebezpiecznie strzelał Grosicki, szczęścia szukał także Hermes, który chciał zaskoczyć Sifakisa strzałem z dystansu. Usilne starania piłkarzy „Jagi” okazały się jednak nieefektywne. Mecz zakończył się remisem, który dał awans ekipie z Salonik, a białostoczanie podzielili los krakowskiej Wisły i pożegnali się z Ligą Europejską.











