Jagiellonia pokonała u siebie Pogoń zaledwie jedną bramką. Decydujące okazało się zagranie Rogalskiego ręką w polu karnym już 3. minucie meczu. „Jedenastkę” na gola zamienił Tomasz Frankowski.
W spotkaniu brakowało emocji, nie brakowało natomiast kartek. Sędzia pokazał ich aż osiem, w tym dwie czerwone. Jako pierwsi osłabieni zostali piłkarze Pogoni. Z boiska wyleciał Noll. W 78. minucie beznadziejny występ podsumował Hanzel, za głupi faul dostając drugą żółtą kartkę.

Jagiellonia jest więc coraz bliżej osiągnięcia swojego celu na ten sezon, a więc zajęcia miejsca w pierwszej szóstce. Pogoni ta przegrana jest bardzo nie na rękę. Zawodnicy ponieśli czwartą porażkę z rzędu i jeżeli nadal będą tak grali, to wkrótce będzie na nich ciążyło widmo spadku. Siedem punktów przewagi, które mają nad Podbeskidziem, może się okazać niewystarczające.
W pierwszej połowie ani Jagiellonia, ani Pogoń nie pokazały nic ciekawego. O prowadzeniu gospodarzy zadecydował prosty błąd Rogalskiego. Zagrał on ręką w polu karnym, dzięki czemu „Jaga” dostała w prezencie rzut karny. Gracz nie zobaczył jednak za to czerwonej czy chociażby żółtej kartki. Ta decyzja mogła dziwić. Do piłki podszedł Frankowski i pewnym strzałem w lewy dolny róg pokonał Janukiewicza.
Trzeba przyznać, że osoby, które powinny prowadzić grę w Pogoni, a więc Akahoshi, Murayama czy Chałas, były całkowicie nieobecne. Dzięki temu obrona Jagiellonii nie miała problemów w defensywie. Miała jednak w ofensywie, a powodem tego był między innymi Janukiewicz, który wybronił niejedną trudną piłkę.
Gra Rogalskiego przypominała sinusoidę – ręka w polu karnym, a chwilę później niekonwencjonalny rajd, po którym zostawił obrońców za plecami, czy znowuż brzydki faul na żółtą kartkę. Najważniejsze po pierwszej połowie było jednak to, że Jagiellonia prowadziła u siebie ze słabą Pogonią.

Na początku drugiej części zobaczyliśmy aż trzy zmiany. Zszedł m.in. słaby Chałas, a na boisku pojawił się debiutant – Sebastian Rudol. Jeżeli chodzi o rozgrywkę, to definitywnie przesunięcie Quintany na prawą stronę mu nie służyło. Według mnie dobrze prezentował się dzisiaj Kupisz, ale brakowało mu kontaktów z piłką. Ogólnie jednak w meczu działo się mało i nie za bardzo było czym się ekscytować.











