Adam Nawałka zdecydował się na dwa zaskakujące powołania. Jednak czy aby na pewno mamy prawo być zdziwieni? Nie są to aż tak anonimowe postacie polskiego futbolu, a ich „niespodziewane” miejsce w kadrze da się wyjaśnić.
Paweł Dawidowicz
Największa niespodzianka listopadowych powołań. Były zawodnik Lechii Gdańsk wciąż czeka na debiut w pierwszej drużynie Benfiki Lizbona. Obecnie regularnie występuje w drużynie B i swoje umiejętności ma okazje zaprezentować jedynie w drugiej lidze portugalskiej. Nie ma też co ukrywać – nie jest tam wyróżniającą się postacią. W Segunda Liga rozegrał już 41 spotkań i strzelił dwie bramki. Otrzymał również 11 żółtych kartek – sporo, nawet jak na defensywnego pomocnika.

Paweł Dawidowicz właściwie niczym się nie wyróżnia, dlatego wielu ekspertów uważa jego powołanie za niezasłużone. Łatwo jest kwestionować ten wybór. Jednak podobnie wszyscy krytykowali ciągłe powołania Krzysztofa Mączyńskiego, a jak się okazało, dołożył on swoją cegiełkę do awansu na mistrzostwa Europy. Wciąż jego przydatność w zespole Adama Nawałki jest kwestionowana, jednak wydaje się, że Krzysztof Mączyński jest potrzebny kadrze. Choć czasem źle poda albo źle się ustawi, to jednak jego rola na boisku jest kluczowa do prawidłowego funkcjonowania całej linii pomocy. Podobnie z Dawidowiczem, który na razie jest przeciętnym zawodnikiem, ale być może Adam Nawałka ma swój pomysł na 20-latka. Ponadto kiedy dać mu szansę, jak nie w meczu towarzyskim? Oczywiście selekcjoner mógł powołać w jego miejsce Damiana Dąbrowskiego z Cracovii czy Dominika Furmana. Jednak ich Nawałka może oglądać w Polsce na co dzień, bez fatygowania się z wizytą do innego kraju. Dajmy selekcjonerowi wolną rękę i oceniajmy po wynikach, a nie przed nimi. Nawet jeśli Dawidowicz miałby okazać się niewypałem. Po to są sparingi, żeby sprawdzać zawodników.
Poniżej dwie bramki Dawidowicza w drugiej lidze portugalskiej. Pierwsza z zeszłego sezonu – strzelona przez Polaka już w 2. minucie meczu. Druga z końca września tego roku (od 5:30).
https://www.youtube.com/watch?v=D8QqzRJ3q5E
Mariusz Stępiński
O ile powołanie Dawidowicza można kwestionować, o tyle Stępiński na szansę występu w reprezentacji zasłużył swoimi świetnymi występami. W dotychczasowych 13 spotkaniach tego sezonu polskiej ligi zdobył osiem bramek. Wydaje się, że zawodnik Ruchu Chorzów jest w znakomitej formie. Walczy na boisku i nie skupia się jedynie na poprawieniu swoich osiągnięć strzeleckich, ale przede wszystkim ma na celu dobro drużyny. Swoją aktywnością stwarza więcej miejsca dla partnerów z drużyny i podobnie może być w reprezentacji. Duet Lewandowski – Stępiński? Tak, jestem to sobie w stanie wyobrazić bez zgrzytania zębami, w razie np. kontuzji Arkadiusza Milika.











