Serie A w tym sezonie w zasadzie od samego początku daje nam wiele radości. Miniona kolejka nie była inna. I tym razem zobaczyliśmy sporo ciekawych i zaskakujących wyników. Juventus i Inter – główni faworyci do zwycięstwa – chwilowo zostali wyhamowani. Więcej o 9. kolejce w tekście poniżej. Zapraszamy!
Włoska piłka ten sezon z pewnością może uznać za jedną z najlepszych akcji marketingowych ostatnich lat. W zasadzie co kolejkę mamy przynajmniej jeden mecz, który spokojnie można nazwać spektaklem. Nie inaczej było w miniony weekend.
Serie A w ataku
Zaczniemy dzisiaj troszeczkę od końca, ale idealną wizytówką ostatniej kolejki musi zostać mecz Atalanty Bergamo z Udinese. Nie może być inaczej, skoro piłkarze z Bergamo roznieśli w pył gości z Udine. Początek jednak nie zwiastował takiego obrotu spraw. Zespół Łukasza Teodorczyka (ponownie cały mecz na ławce rezerwowych) dobrze wszedł w to spotkanie. W 11. minucie Stefano Okaka dał gościom prowadzenie. I to w zasadzie byłoby na tyle, jeśli chodzi o przyjezdnych. Chwilę później mieliśmy wyrównanie, a dalej Atalanta włączyła walec, który rozjechał zespół polskiego napastnika.
Duży wkład w tak wysoką porażkę miała czerwona kartka, jaką zobaczył zawodnik Udinese, Nicholas Opoku. Goście rozegrali tak „dobre” spotkanie, że bramkę strzelił im 17-letni debiutant – Amad Diallo Traore. Młodzik urodzony w 2002 roku na boisku pojawił się na 13 minut przed końcem meczu.
Faworyci: STOP!
Ciekawe wyniki padły w sobotniej serii gier. Mistrz Włoch z Turynu wybrał się do Lecce, gdzie mogło się wydawać, że czekać ich będzie łatwe zwycięstwo. Jednakże gospodarze wcale nie złożyli broni i nie pozwolili „Starej Damie” na zdobycie kompletu punktów na ich terenie. Dobrze wyglądające w tym sezonie Lecce sprawiło nie lada niespodziankę, remisując z Juventusem 1:1.












