Italiada #5: Inter wciąż z kompletem punktów


Podsumowujemy wydarzenia w 5. kolejce Serie A

27 września 2019 Italiada #5: Inter wciąż z kompletem punktów
ewn.co.za

Jesteśmy świeżo po 5. kolejce Serie A, która była rozgrywana w środku tygodnia. Piąta seria gier stała pod znakiem spotkania Interu z Lazio, w którym Samir Handanović po raz 300. wybiegł na murawę w koszulce mediolańczyków. Dodatkowo Alfredo Donnarumma strzelił już czwartą bramkę w tym sezonie i dogania w klasyfikacji najlepszych strzelców Domenico Berardiego, a Napoli po raz drugi w tym sezonie przegrało mecz. O wydarzeniach piątej kolejki Serie A przeczytacie w już piątej części cyklu Italiada.


Udostępnij na Udostępnij na

Co prawda brakowało bardzo wysokich wyników, natomiast tego samego nie można powiedzieć o emocjach. Wiele spotkań elektryzowało widzów od pierwszej do ostatniej minuty. W piątej serii gier padło łącznie 18 bramek.

Juventus wywozi trzy punkty z Brescii, Tonali i Donnarumma na plus

Juventus przez dłuższą część meczu męczył się w Brescii. Beniaminek postawił twarde warunki mistrzowi Włoch, który musiał się natrudzić, aby wywieźć z delegacji komplet punktów. Jednym z najbardziej wyróżniających się piłkarzy gospodarzy był Sandro Tonali. 19-latek bardzo dobrze wyglądał na tle „Starej Damy”. Od młodzieżowego reprezentanta Włoch kipiała boiskowa dojrzałość i świetne wyszkolenie techniczne. Tonali świetnie napędzał akcje Brescii i uwalniał się spod pressingu piłkarzy Juventusu. Jeżeli Sandro wciąż będzie się rozwijał w tak harmonijnym tempie, to na naszych oczach wyrośnie jeden z najbardziej wszechstronnych pomocników i przyszłość reprezentacji Włoch.

Natomiast Domenico Berardiego w walce o koronę króla strzelców zaczął podgryzać Alfredo Donnarumma. Napastnik mocnym uderzeniem pokonał już na samym początku meczu Wojciecha Szczęsnego, powiększając swój dorobek bramkowy do czterech goli. Historia Donnarummy jest jedną z najbardziej romantycznych w ostatnim czasie we włoskim futbolu. Jeszcze kilka lat temu snajper grał w klubach Serie C, a dziś może powalczyć o miano Capocannoniere Serie A.

Atalanta wygrywa w końcówce

Atalanta Bergamo w ostatnich dwudziestu minutach wyszarpała zwycięstwo na Stadio Olimpico przeciwko AS Roma. Najpierw do siatki trafił Duvan Zapata, a kropkę nad „i” postawił Marten de Roon, który wykorzystał błąd w kryciu Florenziego. Jednak lepsza od jego bramki była humorystyczna szpilka wbita w osobę zarządzającą twitterowym profilem AS Roma.

Natomiast drużyna z Bergamo przełamuje się po dwóch słabszych spotkaniach. Najpierw Atalanta przegrała 0:4 z Dinamem Zagrzeb, aby kilka dni później heroicznie uratować punkt w starciu z Fiorentiną. Mimo że „Nerazzurri” swoją grą nie porwali, zdobyli w końcu trzy punkty, będąc do bólu skutecznym. Kto wie, może wygrana na Stadio Olimpico będzie przełamaniem Atalanty?

Inter pokonuje Lazio, 300 meczów Handanovicia

Inter Mediolan w starciu kolejki pokonał Lazio przed własną publicznością 1:0. Podopieczni Antonio Conte po raz pierwszy od blisko trzech lat wygrali przed własną publicznością ze stołecznymi. Dodatkowo świetnymi interwencjami został okraszony 300. występ Samira Handanovicia w koszulce Interu. Ten mecz był 69. wygraną „Nerazzurrich” w starciach przeciwko „Biancocelestim”. Więcej na temat spotkania i słoweńskiego bramkarza możecie przeczytać w pomeczowym tekście opublikowanym na łamach naszej strony.

Inter Mediolan skromnie wygrywa przeciwko Lazio 1:0

SPAL w coraz głębszym dołku

SPAL Arkadiusza Recy zaczyna popadać w coraz głębszy dołek. Zawodnicy Leonardo Sempliciego z kolejki na kolejkę wyglądają coraz gorzej, czego dowodem jest porażka przed własną publicznością 1:3 z Lecce. Co może zmartwić polskich kibiców, słabo wyglądali w spotkaniu z beniaminkiem zarówno Arkadiusz Reca, jak i Thiago Cionek. Były stoper reprezentacji Polski przy pierwszym rzucie karnym dał się w bardzo prosty sposób minąć Babacarowi, natomiast druga „jedenastka” była bezpośrednio sprokurowana przez niego. Reca opuścił boisko po niespełna 80 minutach, a Włosi ocenili jego występ jako przeciętny.

Natomiast bardzo pewnie obie „jedenastki” wykorzystał w tym spotkaniu Marco Mancosu. 31-letni pomocnik ma już w tym sezonie cztery gole na koncie, z czego aż trzy z nich zostały zdobyte po rzutach karnych. Mancosu bardzo pewnie wygląda, wykonując „jedenastki” i kto wie, czy jak tak dalej pójdzie, Marco nie dobije do dwucyfrowej liczby bramek.

Przełamanie Fiorentiny

Fiorentina w końcu wygrywa na Stadio Artemio Franchi! Podopieczni Vincenzo Montelli wygrali po raz pierwszy od 16 grudnia 2018 roku przed własną publicznością. Mecz ze znajdującą się w dołku Sampdorią okazał się idealną okazją do przełamania i wygrania pierwszego meczu za kadencji Montelli.

„Viola” pierwsze trzy punkty wyszarpała po trafieniach Pezzelli i Federico Chiesy. Włoski skrzydłowy przełamał złą passę i strzelił pierwszego ligowego gola po ponad 1000 minut bez trafienia. Po raz ostatni drogę do siatki w Serie A znalazł 15 marca przeciwko Cagliari.

Natomiast wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wygrana Sampdorii przeciwko Torino była pojedynczym incydentem. Zawodnicy Eusebio Di Francesco wciąż nie mogą się przestawić z systemu Giampaolo na ten preferowany przez byłego szkoleniowca Sassuolo. „Blucerchiati” popadli w absolutny marazm, z którego trudno się będzie wygrzebać. Styl gry jest jeszcze gorszy niż wyniki i trudno znaleźć światełko w tunelu.

Domowa porażka Napoli

Po słabszych dwóch kolejkach wiatru w żagle nabiera Cagliari. Po dwóch porażkach w pierwszych dwóch meczach na Sardegna Arena piłkarze Rolando Marana wyglądają coraz lepiej i w ostatnich trzech meczach zdobyli dziewięć punktów. Zdecydowanie najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem jest Nahitan Nandez. To dzięki jego dośrodkowaniu do Lucasa Castro przyjezdni w ostatniej chwili wyszarpali trzy punkty ze szponów Napoli. Nandez pod nieobecność Nainggolana dowodzi środkiem pola Cagliari, które zaczyna marsz ku europejskim pucharom.

Piłkarze Napoli mimo kontroli nad meczem byli rażąco nieskuteczni i na własne życzenie stracili trzy punkty na Stadio San Paolo. „Azzurri” sprowadzili Cagliari do parteru, jednak dali graczom Marana się z niego podnieść, do czego wystarczył jeden atak gości. Zdecydowanie zabrakło postawienia kropki nad „i”. Napoli na tę chwilę traci już sześć punktów do liderującego Interu i cztery do Juventusu.

Koszmar Milanu, Belotti wspaniały, śmiechu co nie miara

Nie zazdrościmy kibicom Milanu oglądania wczorajszego spotkania. Po pierwszej połowie fani „Rossonerich” mogli czuć, że w drużynie coś się zazębia. Ismael Bennacer, Theo Hernandez czy Rafael Leao dawali wiele polotu i kreatywności w ataku Milanu, podopieczni Marco Giampaolo zagrali najlepsze 45 minut w tym sezonie, a Torino wynik 0:1 mogło zawdzięczać Salvatore Sirigu. Jednak w drugiej połowie mediolańczycy opadli z sił i we wprost spektakularny sposób stracili punkty. Torino po raz pierwszy od 1942 roku zdołało wygrać przeciwko Milanowi, w pewnym momencie przegrywając.

Jednak ten mecz to był wręcz koncert Andrei Belottiego, który w cztery minuty w pojedynkę wygrał Torino spotkanie. W pierwszej połowie Włoch trzymał turyńczyków przy respiratorze, aby w drugiej części wykorzystać słabość Milanu i pogrążyć przyjezdnych. Belotti w tym meczu pokazał klasę i potwierdził, że znajduje się w wyśmienitej dyspozycji.

Natomiast w ostatnich minutach pojedynku w tle mógłby zostać puszczony podkład z Benny’ego Hilla. Najpierw Franck Kessie z najbliższej odległości strzelił wysoko nad poprzeczką, a Simone Zaza w odpowiedzi na strzał Iworyjczyka spektakularnie wywrócił się w sytuacji sam na sam z Donnarummą, kiedy mógł już zamknąć ten mecz.

Ta kolejka była pełna bardzo dobrych meczów i ciekawych wydarzeń zarówno boiskowych, jak i pozaboiskowych. Oprócz tego nie zabrakło zabawnych wpadek i bramki Polaka. Miejmy nadzieję, że kolejne kolejki Serie A będą jeszcze bardziej ekscytujące niż piąta seria gier i będziemy mogli się cieszyć jak największą liczbą dobrych meczów i świetnych występów naszych piłkarzy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski