Tym razem publikacja w cyklu „Italia na okrągło” dotyczyć będzie zawodnika Milanu – Giampaolo Pazziniego. Gdy na łamach iGol.pl w grudniu ubiegłego roku pojawił się tekst, w którym umieściliśmy listę najgorszych transferów w Serie A, nasi czytelnicy byli oburzeni między innymi tym, iż w artykule znalazło się nazwisko napastnika „Rossonerich”. W związku z tym postanowiliśmy w gronie redakcyjnym głębiej zająć się tym tematem. Na początek zasadne wydaje się pytanie, czy taki piłkarz jak Pazzini zasługuje na grę w zespole, w którym niegdyś brylowali tacy piłkarze, jak: Riviera, Gullit, van Basten czy Szewczenko… My nadal upieramy się, że nie, ale po kolei.
Za Włochem przemawia fakt, że strzelił osiem goli w Serie A w 18 spotkaniach. To jest argument, który jak mantrę przywołują sympatycy zespołu ze stolicy Lombardii. Jak się to jednak ma do gry całego zespołu? Na listę strzelców 29-latek wpisywał się w zaledwie kilku meczach. Z samą Bologną wychowanek Atalanty Bergamo strzelił trzy bramki. Jednak gdyby spojrzeć na grę zawodnika i przeanalizować jego dyspozycję pod kątem statystyk wykorzystywanych przy meczach chociażby koszykarskiej NBA, w której liczy się odbiory, zbiórki, straty i przechwyty, to piłkarz ten na tym tle nie prezentuje się najlepiej. Na palcach jednej ręki można policzyć liczbę odbiorów piłki podczas meczu. Ktoś może powiedzieć, że to napastnik i jego rolą nie jest walka o futbolówkę. Jednak kiedy drużynie nie idzie – a ten problem w tym sezonie dosyć często przytrafia się 18-krotnym mistrzom Włoch – to korona chyba by mu z głowy nie spadła i mógłby pofatygować się gdzieś w okolicę linii środkowej boiska i starać się zrobić coś pożytecznego dla drużyny.

Mało prawdopodobne jest to, że Allegri pod tym względem blokuje byłego gracza Interu. Skoro skuteczną grę w ofensywie prezentuje El Shaarawy, to warto wykorzystać dobre warunku fizyczne Pazziniego – przynajmniej w kilku fragmentach spotkania. Znany entuzjasta futbolu włoskiego i kibic Interu Mediolan, Paolo Cozza, również twierdzi, że Pazzini nie zasługuje na grę w Milanie. Uczestnik programu „Europa da się lubić” argumentuje swoją wypowiedź tym, iż piłkarz wyróżnia się dobra grą w powietrzu, natomiast w ekipie ze stolicy miasta mody w ogóle nie jest to wykorzystywane.
Walory piłkarza być może wkomponowałyby się w dawną specyfikę gry w lidze angielskiej. Tam rosły piłkarz, któremu można zagrać piłkę na głowę, był na wagę złota. W tym aspekcie gry wyróżniali się między innymi Alan Sherarer, Jimmy Floyd Hasselbaink czy Tore Andre Flo. Milan to raczej ekipa, która stawia na piłkarzy nieszablonowych, potrafiących zrobić coś z niczego. Van Basten potrafił minąć kilku rywali i skierować piłkę do bramki. Podobnie Szewczenko czy nawet będący na zakręcie swojej kariery Ronaldo, który miał problemy z kontuzjami.












