W sobotni wieczór poznamy dwójkę finalistów igrzysk olimpijskich. W walce o medale pozostały już tylko cztery drużyny. W pierwszym półfinale zagrają ze sobą Meksyk i Japonia, w drugim – Korea Południowa i Brazylia.
Meksyk – Japonia
W sobotę o godzinie 18:00 na legendarnym stadionie Wembley rozegrany zostanie pierwszy półfinał igrzysk olimpijskich. Zmierzą się w nim dwie niepokonane jeszcze na tym turnieju reprezentacje – Meksyk i Japonia. Na pierwszy rzut oka za faworyta należałoby uznać drużynę z Ameryki Północnej, jednak bukmacherzy – nie przez przypadek zresztą – nieco większe szansę dają Azjatom. Podopieczni Takashiego Sekizuki w czterech rozegranych jak dotąd meczach nie stracili jeszcze bramki. Inna sprawa, że sami, przynajmniej w fazie grupowej, strzelali ich bardzo mało. W ćwierćfinale Japończycy urządzili już kibicom prawdziwy spektakl i nie dali żadnych szans Egiptowi, wygrywając 3:0. Meksykanie zaś męczyli się z Senegalem, który został pokonany dopiero po dogrywce. Dlatego możemy sądzić, iż to rozpędzona Japonia będzie w tym pojedynku dyktować warunki, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Meksykanie mają w nogach dodatkowe 30 minut biegania.

Luis Fernando Tena nie ma przed sobotnim półfinałem absolutnie żadnych problemów. Pomimo wyczerpującego ćwierćfinału nikt z zespołu Meksyku nie nabawił się urazu ani nie został zawieszony. Dlatego też na mecz z Japonią Tena pośle prawdopodobnie tę samą jedenastkę co przeciwko Senegalowi. Oznacza to, że liderem zespołu po raz kolejny będzie Giovani dos Santos, który w 1/4 finału zdołał raz wpisać się na listę strzelców. To właśnie na tego gracza azjatycka drużyna musi uważać najbardziej. W olimpijskim turnieju zdobył on już trzy gole. Japończycy również nie mają się czym martwić. Na mecz z Egiptem Takashi Sekizuka postanowił zmienić ustawienie na 4-5-1 i wiele wskazuje na to, że w takiej samej formacji drużyna zaprezentuje się w walce o finał. Obejść powinno się także bez zmian personalnych. Na kogo należy zwrócić największą uwagę? Bez wątpienia na Yuki Otsu, 22-letniego pomocnika Borussii M’Gladbach, który zdobył jak dotąd dwie bramki – jedną we wspomnianym już ćwierćfinale przeciwko Egiptowi.
Obydwie drużyny mierzyły już się ze sobą podczas igrzysk olimpijskich. Było to w 1968 roku, a stawką pojedynku był brązowy medal. Meksykanie, którzy byli gospodarzami tamtych igrzysk, przegrali na Stadionie Azteków 0:2. Japończycy wygrali z Meksykiem również w towarzyskim spotkaniu przygotowującym obydwie ekipy do tegorocznych igrzysk olimpijskich. Na stadionie w Nottingham Forrest Azjaci wygrali 2:1 po bramkach Higashiego Keigo i Yuki Otsu. To kolejny argument za tym, aby właśnie w drużynie z Kraju Kwitnącej Wiśni należy upatrywać faworyta. Za jej wygraną przemawia również to, że jest to ekipa bardzo zgrana. Reprezentacja Japonii U-23 od dwóch lat gra tym samym składem, co może mieć olbrzymie znaczenie w sobotnim półfinale.












