Inter Mediolan przegrał w Kazaniu z tamtejszym Rubinem 0:3. Bramki dla gospodarzy zdobywali Karadeniz w pierwszej połowie oraz dwukrotnie Rondon w końcówce drugiej części meczu.
W grupie H przed 5. kolejką było właściwie wszystko jasne. Na dwóch pierwszych miejscach plasowały się zespoły Rubinu Kazań oraz Interu Mediolan, które dzisiaj zmierzyły się w bezpośrednim starciu. Obie drużyny zapewniły sobie już awans do fazy pucharowej, ale nadal było o co grać. Dzisiejszy mecz miał właściwie już teraz zadecydować, która z drużyn awansuje z pierwszego miejsca w grupie.

Jak mało gościnny dzisiejszego wieczora był Kazań dla Interu, mogliśmy się przekonać już na początku spotkania. Kilka podań, akcja ofensywna Rubinu, szybkie przeniesienie piłki przed pole karne Interu i strzał Karadeniza. Bramka i 1:0 dla gospodarzy. Trzeba było widzieć minę Andrei Stramaccioniego, który ze zdziwienia nie mógł zamknąć ust. Po błyskawicznym początku spotkania Rubin trochę zwolnił. Dzięki temu do głosu mogli dojść przyjezdni, a właściwie Marko Livaja, który po podaniu Philippe Coutinho oddał bardzo soczysty strzał w kierunku bramki Ryżykowa. Golkiper gospodarzy był jednak na posterunku i pewnie wyłapał piłkę. Przez kilka kolejnych minut to właśnie „Nerazzurri” starali się zdobyć bramkę. Strzelali kolejno Benassi, Ranocchia i Coutinho – wszyscy jednak niecelnie.
W końcówce pierwszej części gry dobrą okazję zmarnował jeszcze Romano, który miał przed sobą tylko bramkarza gospodarzy, jednak chyba presja związała mu nogi. Inter Mediolan w rezerwowym składzie przegrywał do przerwy w Kazaniu z Rubinem jedną bramką, jednak miał swoje okazje. Rubin w pierwszych trzech kwadransach zagrał bardzo dojrzały futbol, bo po wyjściu na prowadzenie nie dał zepchnąć się do głębokiej defensywy, tylko z uporem starał się jak najdłużej utrzymywać na połowie „Niebiesko-czarnych”. Po dość szybkiej pierwszej części spotkania piłkarze obu drużyn zeszli na kwadrans zasłużonej przerwy.
Inter zaczął drugą połowę od dwóch zmian w składzie. Świeża krew jednak wniosła chyba zbyt dużo nerwowości w grze, ponieważ większość ataków „Nerazzurrich” kończyło się na pozycji spalonej któregoś z atakujących. Na niecałe pół godziny przed końcem spotkania bardzo mocno na bramkę Ryżykowa uderzał Coutinho, który otrzymał mierzoną piłkę od wprowadzonego Palacio. Coutinho jednak minimalnie się pomylił. W 62. minucie gry w słupek trafił bardzo aktywny w drugiej odsłonie Rodrigo Palacio, a chwilę później dobrym uderzeniem popisał się Jonathan, zresztą po podaniu Palacio. W odpowiedzi mieliśmy kilka nieznacznych i niegroźnych ataków Rubinu, jednak mocno odbiegających od miana zagrażających bramce Interu. Mediolańczycy w drugiej połowie przeważali, jednak piłka nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Ryżykowa.











