Podopieczni Waltera Mazzarriego pokonali beniaminka 4:2. Bramki na San Siro zdobywali dla gospodarzy Jonathan, Palacio, Cambiasso i Rolando, a dla gości Raphael Martinho i Romulo.
Goście przed spotkaniem z Interem plasowali się na czwartym miejscu w tabeli Serie A. Sensacyjnie wysoka lokata była efektem bardzo dobrej gry. Mimo że gospodarze w tabeli znajdowali się nieznacznie niżej, to właśnie oni byli faworytami tego spotkania. Rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała wszystkie statystyki.
Zdecydowanie źle rozpoczęła się pierwsza połowa dla zespołu Mandorliniego. Piłkarze zamknięci na swojej połowie jedynie bronili się i czekali na kontrę. W 9. minucie pierwszy na listę strzelców wpisał się Jonathan. Kompletnie nie był kryty po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale popisał się pięknym wolejem i nie dał szans bramkarzowi. Podobnie zachował się Rodrigo Palacio przy kolejnym rzucie rożnym i po niespełna 12 minutach gry na tablicy malował się wynik 2:0.
Dopiero w 32. minucie goście zdobyli bramkę kontaktową i włączyli się do gry jak przystało na zespół z najlepszej czwórki Serie A. Niestety radość nie trwała długo, gdyż jeszcze przed przerwą Cambiasso podwyższył na 3:1. Andrea Mandorlini nie miał więc wesołej miny i musiał zmotywować swoich zawodników.
Z motywacji podczas przerwy chyba nic nie wyszło, gdyż Rolando zaaplikował czwarte trafienie bramkarzowi Hellasu i taka sytuacja okazała się niemalże beznadziejna. Na szczęście dla oglądających goście postanowili powalczyć o honor i do końca spotkania prezentowali chęć walki. Największą wyrażali Toni oraz Romulo, który w 71. minucie zdobył drugie trafienie dla Verony. Na więcej nie starczyło już czasu i sił. Zepchnięty do własnego pola karnego Inter szczęśliwie bronił wyniku i zatrzymał trzy punkty na San Siro.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie nerwowe zachowanie Morasa i Belfodila już po gwizdu kończącym spotkanie, którzy za niepotrzebne przepychanki obejrzeli czerwony kartonik.










