Giuseppe Rossi niewątpliwie miał potencjał, aby zostać wielkim piłkarzem, jednak kontuzja pokrzyżowała jego plany i musi on radzić sobie z wieloma przeciwnościami losu. Mało kto wierzy, że będzie w stanie prezentować tak wysoki poziom jak wcześniej. Okres spędzony w Fiorentinie pokaże, czy gracz powróci do dawnej dyspozycji.
Piłka nożna to sport, w którym 22 zawodników zostawia serce na placu gry. Sprawia im radość, że mogą robić to, co kochają najbardziej. Natomiast bywa i tak, że jedno niefortunne zdarzenie może zatrzymać rozwój piłkarskiej kariery. Wielokrotnie było tak, że poważna kontuzja zawodnika wykluczała go z gry na bardzo długo, jeśli nie na zawsze.Giuseppe Rossi swoją postawą na boisku wzbudzał zainteresowanie wielu europejskich klubów. Po nieudanej przygodzie z Manchesterem United przeniósł się do Villarrealu i tam zaczął seryjnie zdobywać bramki. W wielu meczach udowadniał, że ma zadatki, aby być wielkim piłkarzem. Dostał nawet od Marcelo Lippiego szansę, aby zagrać w reprezentacji Włoch. Miał również okazję pojechać na Puchar Konfederacji 2009, który był rozgrywany w RPA. Sezon 2010/2011 był dla Włocha najlepszy, gdyż zdobył osiemnaście bramek. Do tego w kadrze zaczął strzelać gole w ważnych spotkaniach. Wszystko układało się po myśli Giuseppe Rossiego. Wydawało się, że już niebawem przeniesie się on do wielkiego klubu i będzie zdobywał wiele laurów. Włochowi przytrafiło się jednak coś, co zatrzymało jego piłkarską karierę. Podczas boju z Realem Madryt w październiku 2011roku doznał kontuzji więzadeł krzyżowych kolana. Piłkarz wrócił do gry pół roku później i nabawił się kolejnej kontuzji prawego kolana. Był to dla zawodnika spory dramat, bo nie dosyć, że długo czekał, aby powrócić na murawę, to w dodatku nie mógł wystąpić na Euro 2012.

Niewątpliwie Rossi miał potencjał, aby teraz być w zupełnie innym położeniu. Moim zdaniem, gdyby nie kontuzja, dzisiaj zobaczylibyśmy tego piłkarza w Interze, Milanie czy Juventusie Turyn. Przede wszystkim udowodnił wysoki poziom, kiedy występował w Primera Division. Włosi zazwyczaj nie najlepiej sobie radzą w lidze hiszpańskiej, a Rossi robił furorę. Nic więc dziwnego, że wiele klubów od dłuższego czasu go monitorowało, chcąc go zakupić. Wielu uważa, że gdyby latem 2011 roku podjął inną decyzję, to dzisiaj nadal czarowałby wszystkich swoimi trafieniami. Zawodnik mimo różnych ofert od europejskich gigantów zdecydował, że nie zamierza opuszczać Villarrealu, bo chce pomóc tej drużynie osiągnąć jak najwięcej w Lidze Mistrzów. W tych rozgrywkach „Żółta Łódź Podwodna” nie zaprezentowała się najlepiej, a Rossi wystąpił tylko w trzech meczach i ani razu nie wpakował piłki do bramki rywala. Kto wie, może jakby zmienił barwy klubowe, to dzisiaj byłby w czołówce najlepszych napastników na świecie – jest to jednak tylko gdybanie, bo rzeczywistość była inna.











