Legia Warszawa jako mistrz Polski wystąpi w Lidze Mistrzów, a przynajmniej w jej eliminacjach. Z tego powodu prezes Bogusław Leśnodorski robi, co może, aby zwiększyć siłę rażenia „Wojskowych”. Największy problem jest z linią defensywną. Po sezonie właśnie ta formacja najbardziej ucierpiała, ponieważ karierę zakończył Żewłakow, z klubu odeszli Jędrzejczyk oraz Choto i prawdopodobnie odejdzie również Astiz. Legia obrała zatem kierunek hiszpański.
Nieczęsto zdarza się, że zawodnik z Primera Division przechodzi do ekipy z Polski. Jeśli już nawet dochodzi do transferu, który na nasze warunki uchodzi za hit, to wiąże się to z utworzeniem komina płacowego, jak to było w przypadku Danjela Ljuboi.

Prezes Bogusław Leśnodorski ma pomysł, aby zakontraktować Inigo Lopeza. Nic w tym zaskakującego, że Hiszpan przedstawił warunki, na które nie mógł zgodzić się prezes. Głównodowodzący w Legii Warszawa znany jest z rozsądnej polityki finansowej i po usunięciu z listy płac Ljuboi nie należy się spodziewać, że tym razem to Lopez będzie czyścił konto Legii.
Leśnodorski zawiesił rozmowy w związku ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami, jednak przyznał, że do rozmów obie strony mogą wrócić. Piłkarz mógł przemyśleć sprawę i uznać, że oferta przedstawiona przez stołeczny klub nie jest taka zła. Prezes miał rację. Lopez wrócił do rozmów i prawdopodobnie zagra w Warszawie. Obecnie ustalane są ostatnie szczegóły, jednak dopóki Lopez nie złoży podpisu, nie można niczego przesądzać.











