Simon Mignolet, Loris Karius, Danny Ward i Adam Bodan. Na liście płac klubu z Anfield znajdziemy czterech golkiperów w seniorskiej kadrze. Żaden z nich nie jest młodzieniaszkiem. O ile Karius i Ward – z uwagi na pozycję – wciąż mogą się rozwijać, to notowania Mignoleta i Bogdana są raczej na równi pochyłej. Co gorsza, Juergen Klopp nie jest przekonany do żadnego z wyżej wymienionych nazwisk. Analizując występy bramkarzy Liverpoolu – trudno się nie zgodzić z wątpliwościami niemieckiego trenera.
Nierozwiązany problem
Brak zaufania wobec któregokolwiek z bramkarzy klubu z Merseyside nie jest niczym nowym. Mignolet tracił miejsce w bramce na rzecz Brada Jonesa jeszcze za czasów kadencji Brendana Rodgersa. Tylko tragiczna forma australijskiego golkipera zmusiła obecnego trenera Celticu do ponownego postawienia na Mignoleta. Z podobnymi problemami boryka się Klopp. W przypadku Niemca trzeba jednak podkreślić, że w dużej mierze jest sobie sam winien. Tuż po pierwszym sezonie Klopp miał chrapkę na nowego golkipera. Ostatecznie Niemiec zdecydował się na zakup swojego rodaka – Lorisa Kariusa, który z miejsca miał stać się bramkarzem numer jeden. Słaby początek w Premier League i liczne błędy sprawiły, że do bramki znów wrócił Mignolet. Tym razem jednak Belg znajdował się w dobrej dyspozycji i pomógł zespołowi w ponownej kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Przed nowym sezonem walka o miejsce w podstawowej jedenastce była otwarta. Rywalizację zaostrzył fakt, że do klubu po wypożyczeniu do Huddersfield wrócił Danny Ward, który miał za sobą fenomenalny sezon.
Nowa kampania, nowe zasady
Podczas okresu przygotowawczego swoje szanse otrzymali wszyscy dostępni bramkarze. Zarówno Mignolet, Ward, jak i Karius zaprezentowali się z niezłej strony, w związku z czym decyzje personalne przysporzyły Kloppowi spory ból głowy. Ostatecznie sezon ligowy w bramce rozpoczął Mignolet, Karius miał grywać w Lidze Mistrzów, zaś Ward w krajowych pucharach. Taki stan rzeczy nie zadowalał w pełni żadnego z bramkarzy, jednak Klopp chcąc zatrzymać w klubie całą trójkę, zapewnił każdemu z nich choćby sporadyczne występy. W praktyce plan niemieckiego trenera nie wypalił, gdyż zabrakło mu konsekwencji. W kwalifikacjach do Ligi Mistrzów bronił Mignolet, zaś w najważniejszym ligowym starciu na początku sezonu w bramce oglądaliśmy Kariusa. Najbardziej poszkodowany jest jednak Danny Ward, który wystąpił w zaledwie jednym pucharowym spotkaniu.
Bramkarz robi różnicę
Klopp posiada trzech bramkarzy na podobnym pułapie – każdy z nich oferuje inny styl dowodzenia defensywą, lecz żaden z nich nie gwarantuje gry na najwyższym poziomie. Mignolet świetne interwencje wciąż przeplata ogromnymi pomyłkami, za które srogo płaci cały zespół. Belg jest drugim najsłabszym bramkarzem w Premier League według statystyki obronionych strzałów. Zaledwie 52% celnych uderzeń na bramkę Liverpoolu nie wylądowało w bramce Mignoleta. Dla porównania – David de Gea przepuścił zaledwie 18% strzałów, które leciały w kierunku jego siatki. Kolejnym ciosem dla kibiców Liverpoolu może być fakt, że jedynym gorszym golkiperem od Mignoleta jest… również przedstawiciel klubu z Anfield – Loris Karius. Niemiec jest sporym ewenementem, bowiem jako jedyny bramkarz w historii ligi ma na swoim koncie więcej straconych bramek niż obronionych strzałów.











