Jeśli wrocławscy kibice nastawiali się na wiosenny przebłysk swojej drużyny, to już po pierwszym meczu mogą czuć spore rozczarowanie. Gospodarze po bardzo słabym spotkaniu przegrali z Zagłębiem Lubin 0:3, czym udowodnili, że najpewniej do samego końca będą w gronie drużyn walczących o utrzymanie w lidze. Śląsk zaprezentował się wyjątkowo słabo, a przecież już nie wymagamy od niego w tym sezonie zbyt wiele.
Zagłębie natomiast odniosło niezwykle cenne zwycięstwo i ucieka niejako spod topora. Odskakuje nieznacznie od strefy spadkowej, a po pięciu porażkach z rzędu takie przełamanie może smakować podwójnie.
Przed meczem – obie drużyny to wielka niewiadoma
Derby Dolnego Śląska, poza oczywistym aspektem rywalizacji obu klubów i wzajemnej niechęci, ciekawe były także z perspektywy tego, że nie wiadomo było, w jakiej formie znajdują się obie drużyny. Która z ekip lepiej przepracowała przerwę zimową, komu bardziej przysłużył się obóz przygotowawczy, kto będzie w wyższej formie.
Był to także oficjalny debiut Waldemara Fornalika w nowym zespole. W Gliwicach spędził pięć lat, zdobył z Piastem mistrzostwo Polski, lecz obu stronom potrzebna była zmiana. Teraz ma do wykonania trudną misję – sprawić, żeby Zagłębie przestało przegrywać mecz za meczem, i utrzymać „Miedziowych” w ekstraklasie. Jego debiut przypadł na niezwykle prestiżowe starcie, lecz były selekcjoner reprezentacji Polski, prowadząc kluby z Górnego Śląska, ma na swoim koncie bardzo dużo takich starć. – Nie potrafię tego nawet zliczyć. Ruch – Górnik, Górnik – Piast. Było tego naprawdę sporo. Teraz emocje są takie same. To bardzo ważny mecz dla regionu, natomiast ja cały czas powtarzam, że nawet w tego typu starciach trzeba przede wszystkim grać w piłkę – powiedział trener Zagłębia na konferencji.
We Wrocławiu z kolei postawa drużyny Ivana Djurdjevicia także była dużą niewiadomą. Śląsk potrafił w tym sezonie postawić się Legii czy też wygrać z Lechem Poznań, a przegrać z Miedzią Legnica czy Koroną Kielce. Będący potencjalnie w kryzysie przeciwnik mógł więc postawić wrocławianom trudne warunki.
– Praca, którą wykonaliśmy, jest dobra i zadowalająca, tylko mówię – żadna praca w okresie przygotowawczym, żadna praca boiskowa nie przygotuje nas do tego, co czeka w lidze. Żaden sparing i żaden trening nie jest w stanie nas przygotować do tego, co jest na meczu. Adrenalina, gra o punkty plus to, co najważniejsze, czyli atmosfera meczowa, kibice – zauważył na konferencji przedmeczowej szkoleniowiec gospodarzy.
Bezbarwna pierwsza połowa na korzyść Zagłębia
Niestety, pierwsza część tego spotkania raczej nie zapisze się we wspomnieniach kibiców na długo. Pierwsze ukąsiło Zagłębie, już w 2. minucie notując pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. W kolejnych minutach jednak to Śląsk przejął inicjatywę. Nietrudno jednak odnieść wrażenie, że w tym spotkaniu jedynym pomysłem wrocławian na zaskoczenie obrony Zagłębia były wrzutki w pole karne. W pierwszych 45 minutach na niewiele się one jednak zdały.











