27. kolejka zaplecza Ekstraklasy była szalenie interesująca. Zmienił się lider, a przewodzące do tej pory Podbeskidzie doznało kompromitującej porażki w Ząbkach z ostatnim w tabeli Dolcanem. Emocji nie brakuje też w dole tabeli, gdzie o utrzymanie walczy jeszcze kilka zespołów.
Dolcan – Podbeskidzie 2:0
Podbekidzie pojechało do Ząbek na mecz z ostatnim w tabeli Dolcanem i doznało szoku. Gospodarze zasłużenie zwyciężyli po dwóch trafieniach Damiana Świerblewskiego. Ekipie Roberta Kasperczyka nie pomogła nawet czerwona kartka dla Grzegorza Piesio, który na pięć minut przed końcem spotkania opuścił boisko w wyniku dwóch żółtych kartek. Po tym spotkaniu „Górale” nie tylko stracili fotel lidera I ligi, ale też znów muszą oglądać się za siebie na Flotę Świnoujście. Dla dąbczan było to pyrrusowe zwycięstwo, bo szanse tego zespołu na utrzymanie się na zapleczu Ekstraklasy wydają się być tylko iluzoryczne.
ŁKS – Kolejarz 2:1

Potknięcie Podbeskidzie wykorzystał ŁKS, ale w spotkaniu z Kolejarzem Stróże łodzianie również nie zachwycili. Po strzałach Koseckiego i Kłusa podopieczni trenera Pyrdoła prowadzili już 2:0, lecz w 57. minucie błąd defensywy wykorzystał Niane i przywrócił nadzieje gości na korzystny wynik. Te szanse zostały pogrzebane przez sędziego, który dwukrotnie pokazał zawodnikom Kolejarza czerwone kartki (Szufryn i Zawiślan), lecz ŁKS nie potrafił wykorzystać gry w przewadze i choć w końcówce miał zdecydowaną przewagę to do końca spotkania drżał o korzystny wynik.
Pogoń – Kluczbork 5:1
Pogoń Szczecin wreszcie zagrała na miarę swoich nieprzeciętnych możliwości. W spotkaniu z MKS-em Kluczbork „Portowcy” już w 4. Minucie wyszli na prowadzeniu po celnym strzale Lebedyńskiego. 25 minut później Błażej Radler podwyższył wynik spotkania, a kilka minut później Piotr Stawowy wyleciał z boiska za czerwoną kartkę i już było wiadomo, że Pogoni w tym spotkaniu krzywda się nie stanie. Szczecinianie wykorzystali grę w przewadze i po golach Ławy, Akahoshiego i Lebedyńskiego prowadzili już 5:0. Honorowego gola dla MKS-u zdobył w końcówce Arkadiusz Półchłopek.
Piast – Bogdanka 0:4
Piast w ostatnich kolejkach spisywał się znacznie poniżej oczekiwań i definitywnie stracił szansę na awans do Ekstraklasy. To nie podziałało dobrze na piłkarzy tego klubu, bo w starciu z Bogdanką Łęczna przypominali oni cień solidnej I-ligowej drużyny. Ten fakt bezlitośnie wykorzystali rywale, którzy po trafieniach Pesira, Ricardinho, Paluchowskiego i Zasady rozgromili gliwiczan na ich boisku 4:0. Dni Marcina Brosza na stanowisku trenera Piasta wydają się być policzone.












