W I lidze ostatnio zaobserwowaliśmy ciekawą tendencję, żaden zespół nie może utrzymać się na fotelu lidera dłużej niż tydzień. Ciekawe jest też, że grupa pościgowa z Piastem Gliwice i Flotą Świnoujście na czele również nie może utrzymać wysokiej formy. Może taki stan rzeczy wpłynie na atrakcyjność zaplecza Ekstraklasy, jednak kandydatom do awansu nie wróży to dobrze w przypadku dostania się do najwyższej klasy rozgrywkowej.
ŁKS Łódź – Warta Poznań 0:0
Warta Poznań zachowała miano niepokonanej drużyny w rundzie wiosennej. Tym razem sposobu na poznaniaków nie znalazł dotychczasowy lider I ligi, ŁKS Łódź. Łodzianie przeważali w tym spotkaniu, lecz Andrzej Bledzewski wyłapywał nawet najtrudniejsze piłki zmierzające w światło bramki. A kiedy już udało się ełkaesiakom przechytrzyć golkipera gości, to z linii bramkowej futbolówkę wybił Iwanicki. Nie można jednak zapominać o tym, że Warta również mogła zdobyć gola i łódzcy defensorzy także musieli się ratować wybiciem piłki z linii bramkowej. Łodzianie kończyli to spotkanie w dziesiątkę, bo w ostatniej minucie spotkania drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę obejrzał Piotr Klepczarek.
Odra Wodzisław – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)

W meczu pomiędzy walczącym o awans do Ekstraklasy Podbeskidziem i zmagającą się o pierwszoligowy byt Odrą Wodzisław przez pewien czas pachniało niespodzianką. W 64. minucie wodzisławianie dość nieoczekiwanie objęli prowadzenie po strzale Tomasza Stolpy, który wszedł na murawę trzy minuty wcześniej. Rezerwowy z Wodzisławia zostałby bohaterem spotkania, gdyby nie… inny rezerwowy. Wprowadzony w przerwie Dariusz Kołodziej najpierw popisał się świetnym strzałem z odległości około 20 metrów, a później nie dał szans bramkarzowi gospodarzy, perfekcyjnie wykonując rzut wolny. Bielszczanie wzbogacili się o kolejne trzy punkty po pięknych uderzeniach Kołodzieja z lewej nogi i dzięki temu znów wskoczyli na szczyt ligowej tabeli.
KSZO Ostrowiec – Piast Gliwice 1:0 (0:0)
Potknięcie ŁKS-u chciał również wykorzystać Piast Gliwice. Choć spotkanie pomiędzy KSZO Ostrowiec i Piastem przypominało starcie Dawida z Goliatem, to walczący o utrzymanie gospodarze dzielnie się bronili. To zadanie było dodatkowo utrudnione, gdyż od 40. minuty spotkania musieli grać w dziesiątkę, po tym jak sędzia usunął z boiska Michała Trzeciakiewicza. Gliwiczanie byli jednak dzisiaj nieskuteczni, nie potrafili wykorzystać kilku doskonałych sytuacji, w jednym przypadku zabrakło im też szczęścia, kiedy piłka po strzale Lewczuka trafiła w poprzeczkę. Rozstrzygnięcie przyniosła dopiero ostatnia minuta, a bohaterem był Tomasz Bzdęga, który znakomicie wykończył kontrę gospodarzy. Po tej bramce niespodzianka stała się faktem, bo goście przed końcem spotkania nie zdołali odpowiedzieć żadną groźną akcją.













