18. kolejka I ligi przyniosła zmianę lidera. Potknięcie ŁKS-u Łódź w Szczecinie wykorzystało Podbeskidzie Bielsko-Biała. Obie ekipy czują też za plecami oddech Piasta Gliwice, który również dopisał do swojego dorobku trzy punkty.
Pogoń – ŁKS 1:1
Mecz inaugurujący rundę wiosenną rozgrywek I ligi zdecydowanie rozczarował. Fani spodziewali się znacznie więcej po spotkaniu lidera z zespołem, który przed sezonem miał być jednym z kandydatów do awansu, lecz, jak się okazało, jedynym ciekawym wydarzeniem był debiut w Pogoni Japończyka Takafumi Akahoshi. Mimo słabej postawy, łodzianie byli bliscy zdobycia trzech punktów, bo od 60. minuty po dokładnym podaniu Koseckiego i strzale głową Kłusa prowadzili 1:0. Jednak ostatnia minuta okazała się wyjątkowo nieszczęśliwa dla zespołu ŁKS-u, ponieważ po rzucie karnym podyktowanym za faul Kaczmarka na Marcinie Klacie, wyrównującego gola strzelił Piotr Petasz.
Podbeskidzie – Kolejarz 2:0

Potknięcie lidera pewnie wykorzystało Podbeskidzie Bielsko-Biała. „Górale” wyszli na prowadzenie w meczu z Kolejarzem Stróże już w 27. minucie, po niefortunnej interwencji Witolda Cichego. Jeszcze przed końcem pierwszej odsłony spotkania po podaniu Sławomira Cieńciały drugą bramkę dla gospodarzy strzelił Adam Cieśliński. W drugiej połowie Podbeskidzie prezentowało się znacznie słabiej, a stróżanie nieśmiało próbowali atakować, lecz nie przyniosło to żadnego efektu. Trzy punkty zdobyte przez zespół trenera Roberta Kasperczyka pozwoliły bielszczanom wspiąć się na czoło ligowej tabeli.
Piast Gliwice – Odra Wodzisław 2:0
W pojedynku dwóch ubiegłorocznych spadkowiczów z Ekstraklasy lepszy okazał się Piast Gliwice. Gliwiczanom, mimo dużej przewagi, zwycięstwo z borykającą się z ogromnymi problemami Odrą nie przyszło łatwo. Pierwszy gol padł dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy, a autorem trafienia był Bartosz Iwan, który skutecznie egzekwował rzut karny. Wynik meczu ustalił w 65. minucie Maycon.
Flota Świnoujście – KSZO Ostrowiec 2:1
W meczu z KSZO Flota udowodniła, że potrafi zwyciężać nawet bez najlepszego strzelca, Charlesa Nwaogu. Pod nieobecność Nigeryjczyka ciężar zdobywania bramek wziął na siebie Tomasz Ostalczyk, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Podopieczni trenera Czesława Jakołcewicza zdołali odpowiedzieć tylko jednym trafieniem Wahana Geworgyana.












