Runda jesienna I ligi zbliża się do końca. Do zimowej przerwy zostały już tylko trzy kolejki. Nic więc dziwnego, że kolejne spotkania budzą coraz większe emocje. Tym razem najciekawszego widowiska możemy spodziewać się w Łodzi, gdzie tamtejszy ŁKS podejmie Sandecję Nowy Sącz.
Rozpędzony ŁKS

ŁKS Łódź pewnie przewodzi tabeli I ligi z trzema punktami przewagi nad Podbeskidziem Bielsko-Biała. Grupę pościgową otwiera Piast Gliwice i Sandecja Nowy Sącz, która już w najbliższą sobotę będzie miała okazję zastopować lidera. Łodzianie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa już od ośmiu kolejek, natomiast Sandecja ostatnio przegrała na własnym stadionie, co do tej pory zdarzało się jej niezwykle rzadko. W ostatnim meczu pomiędzy tymi drużynami to nowosądeczanie byli górą, jednak ze strzelców bramek w wygranym 3:1 meczu w składzie tego zespołu został jedynie Dariusz Gawęcki, natomiast Michał Bębenek i Michał Jończyk odeszli do Górnika Zabrze. Dodatkowym problemem będzie brak Jano Frochlicha, który będzie musiał pauzować z powodu czerwonej kartki otrzymanej w ostatnim meczu. Jednak mimo tych kłopotów podopieczni Dariusza Wójtowicza zrobią wszystko, żeby powstrzymać rozpędzonych ełkaesiaków.
Wściekły Piast
Po ostatnim meczu Piast Gliwice ma powody do niezadowolenia. Przez 12 meczów gliwiczanie byli niepokonani na zapleczu Ekstraklasy, aż do meczu z Ruchem Radzionków, który to znokautował podopiecznych Marcina Brosza, wygrywając 3:0. Teraz zespół Piasta będzie żądny rewanżu, a na przeszkodzie stanie skazany na pożarcie Kolejarz Stróże. Jednak czasami, kiedy się bardzo chce, to nic nie wychodzi, wkradają się nerwy i nieporozumienia i jeśli mecz na początku nie ułoży się po myśli gospodarzy, to stróżanie będą mieli szansę na urwanie punktów faworytom.
Spokojne Podbeskidzie

Podbeskidzie ostatnio gra w kratkę, jednak zwycięstwo z Sandecją Nowy Sącz na jej boisku uspokoiło kibiców i działaczy klubu z Bielska-Białej. Teraz „Górale” będą mieli okazję powiększyć przewagę nad grupą pościgową, ale najpierw muszą poradzić sobie z MKS-em Kluczbork. Podopieczni Grzegorza Kowalskiego zajmują dopiero 11. miejsce w tabeli, ale w ostatnich spotkaniach pokazali, że w piłkę grać potrafią, więc faworyt nie będzie miał łatwego zadania.











