Hutnik Kraków i match-fixing? Dwie ostatnie porażki były… no właśnie, jakie? Niespotykane? Tak to wyglądało. Zespół z Nowej Huty, prowadząc 3:0, tracił zwycięstwo i nie było na to żadnego normalnego wytłumaczenia. Słaba forma czy coś innego? Zarząd podjął stanowcze kroki: Dawid Kubowicz zawieszony, Kamil Wenger poza klubem. HKS zwrócił się także do Polskiego Związku Piłki Nożnej o pomoc przy weryfikacji tego, czy nie byliśmy świadkami manipulacji i ustawienia wyników spotkań po to, by ewentualnie chronić swoje dobre imię.
3:0 z Lechem, 3:0 z Kotwicą Kołobrzeg… te spotkania „Biało-błękitno-niebiescy” zaczęli fantastycznie, jednak w okolicach 60. minuty każdego z nich zaczynał się dramat i finalnie Hutnik Kraków przegrywał, dodajmy, że w bardzo dziwnych okolicznościach. Pojawiały się głosy, że może to być… match-fixing. Już na chłodno i gdy opadły emocje, klub z Nowej Huty wydał oświadczenie, którego treść brzmi następująco:
„Zarząd klubu sportowego Hutnik Kraków Sp. z o. o. po dwóch kompromitujących porażkach poddając głębokiej analizie wszystkie mecze bieżącej rundy ze szczególnym uwzględnieniem zachowania poszczególnych zawodników podjął następujące decyzje:
- zawieszony w prawach zawodnika pierwszego zespołu ze skutkiem natychmiastowym zostaje zawodnik Dawid Kubowicz,
- zawieszony w prawach zawodnika pierwszego zespołu ze skutkiem natychmiastowym zostaje zawodnik Kamil Wenger, kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron,
- klub zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego przy PZPN z prośbą o weryfikację poprzez wykorzystanie narządzi którymi PZPN dysponuje i wykorzystuje w podobnych sytuacjach o dokonanie analizy w kierunku podejrzenia czy nie mieliśmy do czynienia w przypadku dwóch ostatnich meczów ze zjawiskiem match-fixingu…”
CAŁOŚĆ KOMUNIKATU KLUBU TUTAJ
O ile forma poszczególnych zawodników mogla przyprawiać nowohuckich sympatyków o ból głowy, o tyle ustawianie wyników spotkań jest już zupełnie innym, takim o bardzo dużym kalibrze, zarzutem (głosy o takiej możliwości docierały do naszej redakcji już po meczu we Wronkach, nasiliły się po porażce z Kotwicą, ale nie było na to – i wciąż nie ma – żadnych dowodów, raczej nigdzie niepotwierdzone spekulacje). Do tej pory nic nikomu nie udowodniono, nikogo za rękę nie złapano, ale Hutnik wraz z Polskim Związkiem Piłki Nożnej chce szczegółowo zbadać sprawę, tak, by być w porządku i chronić dobre imię.











