Za nami 1. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, w której Śląsk Wrocław na wyjeździe zremisował z Koroną Kielce 0:0. M.in. na temat właśnie tego meczu z Tomaszem Hołotą, pomocnikiem Śląska Wrocław, postanowił porozmawiać Marcin Malinowski.
Zanim porozmawiamy o niedzielnym meczu z Koroną Kielce, chciałbym zapytać Cię, dlaczego postanowiłeś przenieść się z Polonii Warszawa właśnie do Śląska Wrocław?
Śląsk przedstawił mi ofertę, która była dla mnie na pewno najlepsza na dzisiaj. Śląsk to także dla mnie najlepsza opcja pod względem sportowym. Jest to wielki klub, większy niż moje dotychczasowe zespoły. Chciałem także tutaj grać, bo Śląsk walczy o najwyższe lokaty w lidze.
Na pewno skusiło Cię też to, że Śląsk może zagrać w Lidze Europy.

Tak. Chciałem właśnie zadebiutować w europejskich pucharach i naturalnie dostać się do fazy grupowej Ligi Europy, bo taki jest mój cel, jak i reszty drużyny. Mam nadzieję, że ta sztuka nam się uda.
Kolejny aspekt, który Cię skusił, moim zdaniem, to także zarobki, bo na pewno zarabiasz więcej niż w Polonii Warszawa [śmiech]. Jak podchodzisz do tej przygody, którą przeżyłeś w klubie z Konwiktorskiej?
Gdy przechodziłem z GKS-u Katowice do Polonii Warszawa, nie chodziło mi o dobre zarobki. Finanse nie były priorytetem. Moim celem było wywalczenie miejsca w podstawowym składzie Polonii oraz pokazanie się na tym szczeblu ligi z jak najlepszej strony. Ogólnie mówiąc, chciałem się rozwinąć i właśnie rozwój stawiałem na pierwszym miejscu, nie zarobki. Oczywiście, finansowo nie zyskałem, można nawet powiedzieć, że straciłem, bo wiemy, jaka była sytuacja w Polonii, ale sportowo zyskałem sporo. Dlatego kiedy było wiadomo, że Polonii nie zostanie przyznana licencja na występy w ekstraklasie, dostałem kilka ciekawych ofert.
Możesz zdradzić, które kluby, oprócz Śląska, złożyły Ci propozycję gry?
Oprócz Śląska dostałem oferty gry w Zagłębiu Lubin, Lechii Gdańsk oraz Górniku Zabrze. Te zespoły podały najbardziej konkretne oferty.
Przejdźmy do meczu Śląska z Koroną, który zakończył się wynikiem 0:0. Sądzę, że taki wynik nikogo z drużyny nie zadowolił.
Na pewno nie. Jechaliśmy tam po zwycięstwo. Po wygranej z Rudarem mieliśmy apetyt na kolejne zwycięstwo, ale niestety się nie udało. Jeśli nie da się wygrać meczu, to trzeba go zremisować. Szanujemy ten punkt, ale jednak jest niedosyt. Nasza gra nie wyglądała tak, jak chcielibyśmy i jak sobie założyliśmy przed spotkaniem. Dlatego musimy popracować nad tym, aby nasza gra wygląda bardzo dobrze, i będziemy walczyć o najwyższe cele.










