W 2014 roku reprezentacja „Oranje” zajęła na mundialu w Brazylii trzecie miejsce. Na ten sukces złożyło się wiele czynników, a ich autorem był Louis van Gaal. Mocno krytykowany selekcjoner porzucił typowe ustawienie 4-3-3 na rzecz defensywnego 3-5-2. Zawodnicy, których zabrał do kraju kawy van Gaal, idealnie pasowali do preferowanej przez niego formacji. Co więcej, podobnie jak Adam Nawałka podczas Euro 2016 „Żelazny Tulipan” wykorzystał potencjał graczy. Tacy piłkarze jak Kuyt, de Jong, Sneijder, Robben czy van Persie mieli ostatnią szansę na wykorzystanie swojego doświadczenia i zaistnienie na wielkiej imprezie.Po udanych mistrzostwach, które jeszcze bardziej rozbudziły apetyty Holendrów, sprawy przyjęły gorszy obrót. Zaczęło się od rezygnacji LvG ze stanowiska selekcjonera. Holenderskiego szkoleniowca skusiła wizja podbicia Wysp Brytyjskich z Manchesterem United. O swojej decyzji trener poinformował zarząd KNVB dużo szybciej, przez co federacja miała sporo czasu na znalezienie godnego następcy. Ostatecznie wybór padł na Guusa Hiddinka, który prowadził już kadrę „Oranje” i zajął z nią czwarte miejsce na MŚ we Francji (1998).
Gnijące pomarańcze
Hiddink wytrwał na stanowisku jedenaście miesięcy, a decyzję o swoim odejściu podjął z powodu słabej gry i proporcjonalnych do niej wyników. Reprezentacja z kraju tulipanów nie zakwalifikowała się do mistrzostw Europy, które odbyły się trzy lata temu we Francji. Skuteczność zwycięstw za jego kadencji wynosiła 40%, co wypadało słabo, patrząc na jego poprzedników. Aż do panowania Louisa van Gaala skuteczność wygranych meczów od ładnych paru lat oscylowała na poziomie co najmniej 60%.
Schedę po Hiddinku przejął Danny Blind, przed którym za cel postawiono awans na mistrzostwa świata w Rosji. Misja ta również zakończyła się porażką. Z 17 meczów Holendrzy przegrali aż siedem. Głównym grzechem, który wymieniano w kontekście nowego selekcjonera, było stawianie na młodzież w ważnych spotkaniach. Zawodnikom tym brakowało jakości i wyrachowania, stąd np. porażka w starciu z Bułgarią (0:2). Przy obydwu trafieniach zawinił 17-letni de Ligt, który przed występem w kadrze narodowej zagrał dla Ajaxu w zaledwie ośmiu ligowych meczach. Danny był rzucony na głęboką wodę, bez odpowiedniego doświadczenia i pomysłu na zespół. Pragnął prowadzić kadrę zgodnie z filozofią, lecz to wyzwanie, jak sam przyznał, przerosło go.
– Zawodnicy, których nam brak, to tacy w przedziale wiekowym od 24 do 30 lat. To stracony okres, jeśli chodzi o talenty i szkolenie. Trzeba przeczekać ten trudny czas – mówił Danny Blind.
Klątwa Advocaata
Ratować kadrę „Pomarańczy” na finiszu eliminacji starał się Dick Advocaat. Przez pół roku osiągnął wysoką średnią zwycięstw (85,7%), lecz ostatecznie poległ w ostatnim meczu decydującym o awansie – ze Szwecją. Przed spotkaniem ze Skandynawami Dick przewidywał, że Szwedzi nie zdołają pokonać Luksemburgu aż 8:0. Los jednak chciał, że tak się stało, co poważnie skomplikowało sytuację jego kadry. O przepustce na mundial w Rosji zadecydować miał bilans bramek, a tych aż siedem zabrakło „Oranje”. Pomimo pokonania ekipy Anderssona 2:0 „Oranje” musieli obejść się smakiem i po raz kolejny nie uczestniczyli w dużej futbolowej imprezie.











