13. kolejka La Liga stanęła nie pod znakiem wysokiego zwycięstwa Realu, hat-tricka Cristiano Ronaldo czy zgubienia punktów przez Atletico, ale przede wszystkim kontuzji Leo Messiego. Hiszpańskie media huczą o kolejnym, czwartym już w tym roku urazie Argentyńczyka, często wieszcząc koniec dominacji słynnej „La Pulgi” w La Liga. Czy jest jednak o co w ogóle robić tyle hałasu?

Po potwierdzeniu informacji o kontuzji Messiego, która wykluczyła go z gry do końca tego roku, w Hiszpanii zawrzało. „Dwa miesiące bez Messiego”, „Połamany i przygnębiony” plus okładka z Cristiano Ronaldo trzymającym Złotą Piłkę i podpisem „Zasłużył” – to nagłówki czołowych gazet sportowych w Hiszpanii. Przyczyn kolejnego urazu Messiego doszukiwano się dosłownie wszędzie. Głównym argumentem miało być niedoleczenie kontuzji z września tego roku. Były szef sztabu medycznego Barcelony, Jordi Ardevol, za zaistniałą sytuację obwiniał sztab medyczny katalońskiego klubu. – Messi po drobnych urazach w poprzednim sezonie nigdy do końca nie wyzdrowiał. Powinien zostać otoczony lepszą opieką. On psychicznie nigdy nie wrócił do stanu zero – mówił. Ardevol zwracał uwagę na dużą presję, jakiej Argentyńczyk był poddany w ostatnim czasie. Mistrzostwa świata na horyzoncie, nowe porządki w Barcelonie, jego rola w drużynie bez Vilanovy etc. Obecny trener „Blaugrany”, Gerardo Martino, zaprzecza jednak, jakoby Argentyńczyk zmagał się jeszcze z niedoleczonym urazem. Szkoleniowiec zaznaczył, że Messi doznał urazu w lewej, a nie w prawej nodze, jak to było we wrześniu, i nie wiąże ze sobą tych dwóch kontuzji.

Jeden z hiszpańskich portali, Diario Gol, przyczyn kontuzji Messiego doszukiwał się również w pozasportowych wydarzeniach z życia piłkarza. Potraktowałabym je z przymrużeniem oka, ale podobno w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Według dziennikarzy Diario Gol na złą formę Argentyńczyka mogła mieć wpływ m.in. słynna afera podatkowa, która miała bardziej zaprzątać głowę napastnika niż gra dla „Blaugrany”. Za niezbyt dobrą dyspozycję Messiego zaczęto obwiniać również (uwaga) urodzonego w listopadzie synka Argentyńczyka, małego Thiago. Nieprzespane noce i opieka nad dzieckiem miały negatywnie wpłynąć na formę zawodnika.
Nie dajmy się zwariować












