Piłkarze „Dumy Katalonii” nie mogą zaliczyć ostatniego okresu do nazbyt udanego. Porażka z Realem Valladolid spowodowała, że spadli na trzecie miejsce w tabeli, a strata do liderującego w Primera Division zespołu „Królewskich” wzrosła już do czterech punktów.
Sama strata do drużyny prowadzonej przez Carlo Ancelottiego nie jest jeszcze dramatyczna, jest bowiem jeszcze aż jedenaście kolejek na odrobienie tej różnicy. Znacznie większym powodem do zmartwienia dla trenera Gerardo Martino jest postawa podopiecznych w pojedynkach wyjazdowych. Od grudnia ubiegłego roku rozegrali na obcych boiskach sześć spotkań, z czego przegrali połowę, a wygrali zaledwie raz, z Sevillą, a odbyło się to przy nie najlepszej pracy sędziego, który skrzywdził zespół z Andaluzji. O ile straty punktów z Atletico, Athletikiem czy Realem Sociedad można jakoś wytłumaczyć, to tylko jeden punkt w meczach z Levante i Realem Valladolid z pewnością nie przynosi już ich chwały.
Smutny to był widok, gdy zupełnie bezradny Leo Messi snuł się po boisku, a jego strzały nie sprawiały trudności nawet Michałowi Gliwie, nie mówiąc już o Diego Marino. Jeszcze większa konsternacja zapanowała po słowach Xaviego, który sugerował, że na takim klepisku jakie było w Valladolid ciężko było wymienić kilka podań. Przykre, że tak wybitny piłkarz szuka tak słabego wytłumaczenia, nie zauważając, że w takiej formule Barcelona się już wypaliła i niedługo nawet takie drużyny, jak ma do dyspozycji Adam Nawałka, będą czytały „Blaugranę” jak książkę.
Problemów tego typu nie ma zaś Carlo Ancelotti, którego zespół bez najmniejszych przeszkód i przy minimalnym wysiłku pokonał Levante na Santiago Bernabeu. Piłkarze z Madrytu wyrastają na głównego kandydata do mistrzowskiego tytułu i jeśli w następnych jedenastu kolejkach nie wydarzy się nic niespodziewanego, już za dwa miesiące będą mieli okazję do świętowania pierwszego trofeum pod wodzą byłego trenera Milanu, Chelsea czy ostatnio PSG.
Przeszkodzić im jednak będzie chciało z pewnością Atletico, które długo męczyło się w Vigo z miejscową Celtą. Dwa gole Davida Villi, zastępującego zawieszonego za kartki Diego Costę pozwoliły im jednak na zwycięstwo, zachowanie trzypunktowej straty do Realu i wyprzedzenie Barcelony.
Tęgich min nie ma zaś w San Sebastian, gdzie miejscowy Real Sociedad nie dał rady pokonać na własnym obiekcie Rayo Vallecano i nie wykorzystał okazji od losu, jaką dostał w postaci utraty punktów Athletiku Bilbao i Villarrealu. Piłkarze prowadzeni przez Ernesto Valverde mają już na wyciągnięcie ręki czwarte miejsce w tabeli i awans do eliminacji Ligi Mistrzów. Wszystko wskazuje więc na to, że piłkarze Realu i „Żółtej Łodzi Podwodnej” będą musieli się pogodzić z walką o co najwyżej piąte miejsce w tabeli.
Godzić ze spadkiem nie zamierza się wreszcie Betis Sevilla, który przestał być w końcu dostarczycielem punktów i mógł sobie w tej kolejce dopisać komplet „oczek” do swojego, niezbyt bogatego dorobku. Jedna jaskółka wiosny jednak nie czyni i aby móc w przyszłym sezonie dalej grać w Primera Division tych jaskółek, trzeba będzie znacznie więcej. A czas ucieka… Kibiców w Polsce powinien ucieszyć dobry występ Damiena Perquisa, który został nawet wybrany przez portal Goal.com do jedenastki 27. kolejki La Liga.










