Sevilla po trzech kolejkach Primera Division znajduje się w dolnych rejonach tabeli. Rewolucja, która nastąpiła przed rozpoczęciem rozgrywek, się nie spłaca, co dla fanów drużyny z Andaluzji nie jest miłe. Tym bardziej że w najbliższym czasie czeka ich dosyć trudny terminarz.
W obecnym sezonie piłkarze Sevilli nie spisują się najlepiej. Podopieczni Unaia Emery’ego po trzech meczach ligowych mają na koncie dwa punkty, co nie zadowala Jose Marii del Nido i jego świty. Klub, który jeszcze kilka lat temu dwukrotnie z rzędu sięgał po Puchar UEFA, w ostatnich sezonach nie mieści się w czołówce tabeli Primera Division. Ma ciekawych zawodników, lecz jako drużyna słabo wszedł w tegoroczne rozgrywki ligowe. Nie takie były przedsezonowe oczekiwania.

Przed sezonem w drużynie z południa Hiszpanii zrobiło się małe zamieszanie kadrowe. Wielu piłkarzy postanowiło zmienić otoczenie, natomiast kilku zasiliło dziewiątą ekipę poprzedniego sezonu hiszpańskiej ekstraklasy. Z pewnością dużą stratą jest odejście Jesusa Navasa i Alvaro Negredo. Obaj wielokrotnie pokazywali, że są w Sevilli istotnymi zawodnikami, którzy w ważnych momentach potrafią zmobilizować drużynę do walki, a także poprowadzić ją do końcowego triumfu. Ten drugi, niechciany niegdyś w Madrycie, odwalał kapitalną robotę w zespole z Andaluzji, gdzie seryjnie trafiał do bramki. Bez wątpienia był katem obrońców rywala. Mimo to włodarze Sevilli, wiedząc, że mają kłopoty finansowe, nie pogardzili ofertą zaproponowaną przez Manchester City, bo przecież wysoka suma pieniędzy nie spada jak gwiazdka z nieba. „The Citizens” za obu Hiszpanów zapłacili łącznie 46 milionów euro. Sevilla zarobiła jednak więcej podczas letniego okna transferowego. Oprócz Navasa i Negredo z klubem z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan rozstał się Gary Medel. Chilijczyk był w Hiszpanii znany z dość brutalnej gry i seryjnie notowany w notesie arbitra. Od tego sezonu jest piłkarzem beniaminka Premier League – Cardiff City. Na angielskich boiskach czuje się jak ryba w wodzie, bo inni gracze podobnie jak on nie odstawiają nogi.
Latem nie zakupiono piłkarzy za niebotyczne pieniądze, tylko w rozsądny sposób je wydawano. W pierwszej kolejności trzeba było pozyskać napastnika, który będzie odgrywał istotną rolę w zespole Sevilli, jak wcześniej Alvaro Negredo. Postanowiono na Kevina Gamiero z PSG i wykupiono go za 7 milionów euro. Francuz do tej pory udowadnia, że warto było go pozyskać. W trzech meczach ligowych stał się najskuteczniejszym piłkarzem, strzelając dwie bramki. Sympatycy z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan mają nadzieje, że będzie tak skuteczny do końca sezonu. Jose Maria del Nido zdawał sobie sprawę, że jednym napastnikiem nie ugra nic wielkiego, a przecież jego zespół walczy na wielu płaszczyznach. Postanowił sprowadzić dość ciekawego Kolumbijczyka, Carlosa Baccę, który w poprzednim sezonie zdobył 25 bramek w barwach Club Brugge. Na razie nie wpisał się on jednak ani razu na listę strzelców. Rewolucja nastąpiła także w linii obrony, w której Unai Emery miał sporo do wypracowania. Nie mógł już liczyć na Antonio Lunę, a także Spahicia, którzy zakończyli współpracę z klubem.










