W pierwszym meczu 25. kolejki pierwszej ligi Piast Gliwice zremisował przed własna publicznością 1:1 z Termalicą Bruk Bet Nieciecza. Gola dla gospodarzy zdobył Wojciech Kędziora. Natomiast do remisu doprowadził Krzysztof Lipiecki.
Na inaugurację 25. serii spotkań pierwszej ligi Piast Gliwice podejmował na własnym stadionie Termalicę Bruk Bet Nieciecza. Mecz, który określony został mianem hitu kolejki, zapowiadał się niezwykle interesująco. Obie drużyny cały czas są skupione na walce o awans do T-Mobile Ekstraklasy. Podopieczni Marcina Brosza znajdowali na trzecim miejscu w tabeli. Natomiast zespół z niewielkiej Niecieczy przed rozegraniem spotkania znajdował się na fotelu lidera rozgrywek.

Przewodzący w tabeli pierwszej ligi zespół Termaliki w piątkowym meczu musiał sobie radzić przede wszystkim bez Jakuba Biskupa, który nie tak dawno reprezentował barwy popularnych „Piastunek”. W drużynie gospodarzy nie mogli z kolei zagrać Pavol Cicman oraz Mateusz Matras, którzy pauzowali za nadmiar żółtych kartek. Ponadto w dalszym ciągu kontuzję leczy Fernando Cuerda.
Spotkanie dla drużyny z Górnego Śląska rozpoczęło się wręcz idealnie. Już w 29. sekundzie meczu po ładnym odegraniu futbolówki przez Tomasa Docekala kapitalnym uderzeniem z około siedmiu metrów popisał się Wojciech Kołodziej i otworzył wynik meczu na „Arenie Orłów”. Po stracie gola goście chcieli jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Jednak próby kolejno Pawlusińskiego z rzutu wolnego oraz Rybskiego po dośrodkowaniu Szałęgi nie przyniosły efektu bramkowego. W 18. minucie spotkania ładnym strzałem głową po centrze z rzutu rożnego wyróżnił się z kolei Jakub Czerwiński, lecz piłka po uderzeniu obrońcy Termaliki minęła światło bramki.
Dowodzeni przez Duszana Radolsky’ego piłkarze od straty gola byli stroną przeważającą, aczkolwiek brakowało kropki nad i, aby udokumentować swoją przewagę zdobytą bramką. „Piastunki” z kolei prowadziły grę wyrafinowaną i spokojnie oczekiwały swoich szans z kontry lub ze stałych fragmentów. Jedna z takich okazji bramkowych miała miejsce w 26. minucie gry, kiedy dośrodkowywał Rudolf Urban. Jednak skuteczną interwencja popisał się bramkarz „Pomarańczowych”, Sebastian Nowak.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy do gry wrócili gospodarze, siejąc raz po raz popłoch w defensywie swoich adwersarzy, między innymi za sprawą Wojciecha Kędziory. Prócz napastnika Piasta bliski wpakowania piłki do bramki rywali był także Tomasz Bzdęga, ale piłka po uderzeniu głową przeleciała obok bramki strzeżonej przez byłego bramkarza między innymi Ruchu Chorzów oraz Górnika Zabrze. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i pierwsze trzy kwadranse spotkania zakończyły się jednobramkowym prowadzeniem Piasta.











