W miniony weekend odbyła się 12. seria spotkań w ramach angielskiej Premier League, a pierwszym przystankiem był Emirates Stadium, gdzie Arsenal podejmował swoich ulubieńców zza płotu – Tottenham Hotspur. Manchester City nadal nie przegrał, Liverpool w końcu doczekał się zawodnika, który wie, jak strzelać, a Grzegorz Krychowiak sprawdza cierpliwość Tony’ego Pulisa.
Derby dla „Kanonierów”
Spotkania Arsenalu z Tottenhamem od zawsze elektryzowały, może nie cały świat, ale zdecydowanie Wielką Brytanię, a już na pewno Londyn. Podopieczni Arsene’a Wengera w tym sezonie, no dobra – nie tylko w tym, mają problemy z zespołami z czołówki. „Kanonierzy” w spotkaniu ze „Kogutami” zgarniają komplet punktów po bramkach Mustafiego i Sancheza. Śmiało można mówić o niespodziance na szczycie. Karą za przegrany mecz zawodników Mauricio Pochettino jest ukochane miejsce Arsenalu w tabeli – numer cztery.
Maszyna ruszyła, ale czy będzie przystanek?
Manchester City od początku sezonu „całkiem przyzwoicie” radzi sobie zarówno w Premier League, jak i Lidze Mistrzów. W walce o mistrzostwo kraju zajmuje oczywiście pierwsze miejsce i w ostatniej kolejce bez większych problemów poradził sobie z Leicester City. Bramki dla „The Citizens” zdobyli Gabriel Jesus i Kevin De Bruyne. Po tym spotkaniu w niebieskiej części Manchesteru aż kipi od miłości i komplementów skierowanych w stronę Brazylijczyka. Właściwie nie ma się co dziwić – jako jedyny zawodnik klubu w swoim debiucie zaliczył bramkę i asystę, w 21 rozegranych spotkaniach 15-krotnie trafiał do siatki rywali, a to wszystko w wieku zaledwie 20 lat.
Rashford i Martial w końcu razem na boisku
W sobotę Manchester United ugościł na Old Trafford Newcastle, ale była to niezbyt udana wizyta. Gospodarz ewidentnie chciał się szybko pozbyć przyjezdnych. „Czerwone Diabły” zgarnęły komplet punktów, wygrywając 4:1 po bramkach: Lukaku, Martiala, Pogby i Smallinga.
Bardzo ważnym aspektem tego spotkania był fakt, że Jose Mourinho od pierwszych minut postawił na Anthonyego Martiala i Marcusa Rashforda. Od dłuższego czasu był on krytykowany za brak mieszania ich umiejętności w tym samym czasie. Portugalczyk usprawiedliwiał się. Próbował przemówić dziennikarzom, że niekiedy wnoszą oni więcej jakości, grając osobno. Miejmy nadzieję, że po tym weekendzie częściej będziemy mogli oglądać ten młodociany duet.











