Niedoceniony, rozkapryszony, kłótliwy Jose Maria Gutierrez, czyli po prostu Guti został bezapelacyjnie największym bohaterem minionej 20. kolejki hiszpańskiej La Liga. Hiszpański rozgrywający zdobył uznanie wśród kibiców w całej Europie poprzez jedno magiczne zagranie, które pozwoliło partnerowi na umieszczenie piłki w siatce.
Dzieło sztuki, czyli Boska Pięta Gutiego

Niesforny Guti po raz kolejny udowodnił, że warto na niego stawiać. Jednym magicznym zagraniem zdołał zaskarbić sobie sympatię wszystkich kibiców. To właśnie ostatnią asystę Hiszpana w spotkaniu przeciwko Deportivo już teraz uznaje się za zagranie sezonu. Dzienniki na Półwyspie Iberyjskim przebijają się nawzajem w pochwałach i komplementach dla drugiego kapitana „Królewskich”, ten jednak o dziwno skromnie odpowiedział dziennikarzom, że tylko podał piłkę do lepiej ustawionego kolegi.
Guti otrzymał dokładne podanie od Kaki z lewej strony, po czym wyszedł sam na sam z golkiperem Deportivo. Ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych na stadionie, madrycka „czternastka” nie zdecydowała się na strzał, lecz wycofała piłkę do nabiegającego Karima Benzemy. Najważniejszy w tej akcji jest jednak sposób, w jaki Guti piłkę do Francuza podał. To właśnie niekonwencjonalne zagranie piętą sprawiło, że akcję Hiszpana oklaskiwali nawet kibice „Depor”. Warto dodać, że Guti w przeszłości zachwycał już podobnymi zagraniami, jak choćby w sezonie 2005/2006, kiedy to w jeszcze cudowniejszy sposób obsłużył podaniem piętą zza pola karnego samego Zinedine’a Zidane’a.
Swoją grą w ostatnich meczach Jose Maria udowodnił, że wciąż jest wielkim piłkarzem, który w pewnych momentach błyszczy jeszcze bardziej niż sam Cristiano Ronaldo. Niedoceniany przez Pellegriniego wypadł ze składu po kompromitującej porażce w Pucharze Hiszpanii. Teraz powrócił do drużyny i to w tak wspaniałym stylu.
Pedro bohaterem czy wciąż niespodziewanie?
Po spotkaniu Barcelony ze Sportingiem Gijon od razu na myśl przyszedł mi tytuł: „Niespodziewany bohater Pedro”. Jednak czy faktycznie wciąż możemy mówić o wychowanku „Dumy Katalonii” jako ten „niespodziewany”? Takie właśnie pytanie zadał mi redaktor naszego serwisu, Dominik Wronka. Pouczenie jak najbardziej słuszne, bowiem kiedy spojrzy się na statystyki Pedro, można wnioskować, że już w tej chwili stał się on dojrzałym piłkarzem, na którego Josep Guardiola może liczyć, bez obaw o jego dyspozycję. Nawet kiedy kryzys formy przeżywa Zlatan Ibrahimović (nie zdobył gola już od 12 grudnia 2009 roku), nawet kiedy do siatki nie trafia Messi, w składzie Barcelony jest młodziutki Pedro, który też może w pojedynkę rozstrzygnąć losy spotkania.












