Piłkarski wtorek w Republice Południowej Afryki rozpoczął się w Johannesburgu. Na stadionie Soccer City zmierzyły się drużyny Argentyny i Korei Południowej. W meczu tym obyło się bez niespodzianki, zakończył się on pewnym zwycięstwem „Albicelestes”. Bohaterem spotkania został Gonzalo Higuain, pokonując bramkarza rywali trzykrotnie.
Wskazanie faworyta tego meczu nie wydawało się trudne. Zdecydowana większość ekspertów i sympatyków futbolu więcej szans na wygraną dawała piłkarzom Diego Armando Maradony. Argentyńczycy, choć w poprzedniej kolejce wygrali tylko 1:0, pokazali się z bardzo dobrej strony, raz po raz nękając nigeryjskiego bramkarza. Jednak postawa Korei w starciu z Grecją pokazała, że ta może być bardzo niewygodnym przeciwnikiem, co chciała udowodnić w starciu z „Albicelestes”.

Od pierwszych minut wyraźną przewagę mieli Argentyńczycy. Niewiele jednak z tego wynikało. Zawodnicy prowadzeni przez legendarnego Diego Maradonę nie potrafili przedrzeć się przez dobrze ustawione zasieki obronne zespołu z Azji. Pierwszy strzał gracze z Ameryki Południowej oddali w czwartej minucie. Po podaniu Carlosa Teveza Angel Di Maria trafił tylko w boczną siatkę. Nieco później we znaki defensorom rywali dał się Gonzalo Higuain. Najpierw sfaulował w ofensywie Lee Jung-Soo, a potem niecelnie uderzał na bramkę Jung Sung-Ryonga. Nieudane akcje zanotowali również Di Maria i Tevez.
Choć wizualną przewagę mieli Argentyńczycy, ich rywale również potrafili podejść pod ich pole karne. Jednak nie udało im się stworzyć większego niebezpieczeństwa w „szesnastce” Romero. Gdy Korea zaczęła grać lepiej, sędzia podyktował rzut wolny dla graczy Maradony. Po dośrodkowaniu Lionela Messiego pecha miał Park Chu-Young, kierując piłkę do własnej siatki obok bezradnego golkipera. Chwilę później mógł paść drugi gol, lecz Ki Sung-Yong z dystansu spudłował, a po rzucie wolnym Messiego piłkę pewnie złapał Jung Sung-Ryong.
Po objęciu prowadzenia wicemistrzom Ameryki Południowej zaczęło się grać znacznie łatwiej. Koreańskiej bramce zagrażali Higuain, strzałem przewrotką, Di Maria i Tevez. O pechu może mówić ten ostatni. Po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła poprzeczkę bramki Junga. Ambitnie grający Azjaci próbowali odgryźć się rywalom. Jednak im bliżej ich bramki, tym gorzej szło zawodnikom Huh Jung-Moo. Znakomity i agresywny pressing oraz skuteczna gra w obronie sprawiały, że trzecia drużyna Azji nie miała możliwości oddania celnego strzału w kierunku „świątyni” Romero. Tymczasem po drugiej stronie boiska co chwila coś się działo. W 33. minucie po faulu na Tevezie i dośrodkowaniu w pole karne główkował Javier Mascherano, podając do Higuaina, który, strzelając również głową, podwyższył przewagę swojej drużyny na 2:0.












