Harry Maguire obecnego sezonu do udanych zaliczyć nie może. Problemy na wakacjach w Grecji, fatalny początek w wykonaniu Manchesteru United, porażka reprezentacji Anglii w meczu Ligi Narodów. Głównym winowajcą tych wszystkich wydarzeń jest w głównej mierze właśnie Anglik. 27-latek w błyskawicznym tempie zaliczył ogromny zjazd. Ze statusu lidera i jednego z najlepszych obrońców na świecie stał się człowiekiem wyśmiewanym i niechcianym ani w klubie z Old Trafford, ani w reprezentacji „Synów Albionu”. Jest rok 2018. Liverpool, który ma ogromne problemy w defensywie, wydaje blisko 85 milionów euro na Virgila van Dijka, obrońcę Southampton. Piłkarski świat puka się w głowę, wyśmiewa ten transfer i mówi, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Holender jednak zamyka usta krytykom błyskawicznie i od razu staje się liderem zespołu, a według wielu staje się nawet najlepszym obrońcą na świecie. Razem z „The Reds” zdobywa Ligę Mistrzów i wygrywa rozgrywki Premier League.
Rok później Manchester United, który podobnie jak rywal z miasta Beatlesów ma wielkie problemy w obronie, przebija Liverpool i kupuje Harry’ego Maguire’a, obrońcę Southampton za 87 milionów euro. Anglik miał być takim piłkarzem, jakim dla drużyny Jurgena Kloppa jest Virgil van Dijk. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna…
Pierwszy sezon z perspektywy najdroższego obrońcy w historii był bardzo udany. Anglik zagrał we wszystkich meczach dla Manchesteru United w lidze, po pół roku gry stał się kapitanem drużyny i z klubem zakończył sezon na 3. miejscu w tabeli. „Czerwone Diabły” w rozgrywkach Premier League straciły tylko 36 bramek. Lepszy wynik uzyskali tylko Manchester City – 35 straconych goli oraz Liverpool – 33. W drużynie z Old Trafford każdy był zadowolony, a niektórzy wierzyli nawet, że Maguire to lider na lata.
W nowe rozgrywki fani Manchesteru United wchodzili pełni optymizmu, jednak rzeczywistość okazała się zbyt brutalna. Porażka z Crystal Palace, wymęczone zwycięstwo z Brighton, kompromitacja z Tottenhamem. 11 straconych bramek w trzech pierwszym meczach nowego sezonu chluby nie przynosi. Zaczęto nawet podważać autorytet Harry’ego Maguire’a, o którym mówiono, że nie nadaje się do roli lidera i kapitana. Głosy te wcale nie były bezpodstawne.
Harry Maguire i jego droga ku upadkowi
W wakacje, w przerwie przed startem nowego sezonu, Harry Maguire udał się na zasłużone wakacje na grecką wyspę Mykonos. Spokojny wypoczynek przerodził się w koszmar, ponieważ Anglik został tam oskarżony o napaść na funkcjonariusza policji. 27-latek został nawet skazany na 21 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Sam oskarżony argumentował swoje zachowanie tym, że dokonał tego w celu obrony własnej i rodziny, a do tego modlił się, aby ten koszmar się skończył. Nieważne ile jest w tym prawdy, tak zachowywać się liderowi nie wypada.
Konsekwencje były większe. Gareth Southgate nie powołał Maguire’a na zgrupowanie reprezentacji Anglii. Kapitanem „Synów Albionu” jest Harry Kane, jednak na szerokiej liście jego zastępców znajduje się właśnie obrońca Manchesteru United. Brak powołania dla, bądź co bądź, bardzo ważnego zawodnika tej drużyny było dla Anglika srogą karą, ale na taką zasłużył.











